Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ

Z pieluchy

sobota, 28 maja 2016

Odskocznia. Dwa zdania raportu i przeniesienie w czasie. OK? Pierwsze: Hania dwa dni po operacji czuje się średnio, zaczyna powoli jeść i ruszać się, ale ciągle po siadaniu bolą plecy, głowa i zastawka (operacyjnie). Lekarz uciskał nowy sprzęt (wyła) i stwierdził, że działa, ale dla pewności w poniedziałek rezonans, by już nie naświetlać łba tomografem. Więcej i szybciej czasem na moim FB.

W tak zwanym międzyczasie dostałem możliwość chwalenia się swoimi córkami na serwisie tata.gazeta.pl. Oto pierwszy fragment, wkrótce kolejne. Zapraszam.

WSZYSTKIE DZIECI NAJLEPSZE SĄ, CZYLI DLACZEGO DZIECKO NIE LUBIŁO GIMNASTYKI A KOCHA ROLKI?

gggdds
"[...] Minęły dwa lata prawie od tamtego sportowego zawodu, pierwszego w życiu. Majka jest już dużą dziewczynką, najlepszą siostrą. W związku z Hani chorobą, o czym następnym razem, jest nad swój wiek odpowiedzialna i inteligentna. Najlepsza.

I poszła w sporty kołowe.

Rower, hulajnoga, ostatnio na tej samej sali gimnastycznej kręci slalomy na zajęciach z rolek. Oszalała na punkcie tych sprzętów, praktycznie z nich nie schodzi. Mnie cieszy bardzo, że się rusza i to lubi. Czasem trzeba poszukać, nim się na siłę sportem uszczęśliwi, tym bardziej prawdziwe to zdanie, że Maja wróciła na gimnastykę i już jest dobrze. Zasad trochę mniej, ona trochę bardziej je akceptuje.

Patrząc, jak śmiga na rolkach czy ostatnio hulajnodze z czarnym humorem napisać mogę, że obie moje najlepsze córki na świecie nie chodzą, ale jeżdżą. Wczoraj w niedzielny wieczór ścigały się na długim podziemnym korytarzu Centrum Zdrowia Dziecka, między windami a oddziałem dziennym onkologii. Hulajnoga minimalnie była przed wózkiem inwalidzkim".

Całość TUTAJ, zapraszam. I ostatnie zdanie na koniec, aktualne: Hania ostro trenuje, by wstać z łóżka. Niestety na razie po kilku minutach w miarę OK następuje fala bólu wszelakiego. Cierpliwość musi mieć anielską.

DSC_0218

Prosimy o wsparcie dalszego leczenia i rehabilitacji Hani (link do strony Fundacji).
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

czwartek, 18 lutego 2016

Patrzę, jak wiele wpisów już w lutym było i pewnie chciałbym, by nie było ich wcale, bo wtedy oznaczałoby to świętego spokoju zachowanie. Ale nie ma łatwo. Jesteśmy kilka dni po chemii (finisz pastylek w poniedziałek o 10). Czekamy na wlew w przyszły piątek. Tyle "kipointów". A w szczegółach życie nabrało nowego kształtu, trzeba się przyzwyczaić, przywyknąć, mieć świadomość, że tak jak w zawodzie często korzystam z narzędzia relacji na żywo, to tutaj też muszę spodziewać się bramki o każdej porze. Dla nas lub gola dla wroga.

Miała ta notka posiadać tytuł "Dobry Dzień", ale nie będzie. Bo zapeszam i kiedy napiszę, że było ok, to za chwilę ok nie jest. Więc dla zmyły napiszę, że łatwo nie było, a ból pleców trzy godziny po wzięciu ketonalu pierwszego dnia w szkole może rozbić nawet najdelikatniej tkane poczucie normalności. Ale dziś było zdecydowanie inaczej, Hanuta w szkole była w kinie, po kinie była w pracy, gdzie podniecona sterydami i ciągle po nich głodna (to ta dobra strona mocy) stworzyła dzieła takie, które mają opisywać mnie i moje relacje w przybytku służbowym, co mimo ciężkiego dnia, zakręconych spotkań i kilku faktycznie wkurzających momentów wywołało na obu naszych mordach śmiech dawno nie widziany i słyszany.

IMAG23302

IMAG0093
Jedno zdanie na koniec. Ketonal łyka, sterydy bierze, czasem boli, czasem nie, nogi działają, nic nie drętwieje. Życie na żywo trwa.

Prosimy o wsparcie dalszego leczenia i rehabilitacji Hani (link do strony Fundacji).

1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podaj: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny (to też subkonto Fundacji, nie prywatne):
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

czwartek, 19 listopada 2015

Praktycznie trzy lata odpukać bez niczego poważnego, że jak się wreszcie coś cholernego przypałętało, to aż się zdziwiłem. Cichutki, szepczący wręcz głos usłyszałem w telefonie, kiedy Majtek z bólem ciężkim informowała mnie, że ma chrypę i boli ją gardło. Był też suchy kaszel i wreszcie wieczorem 37,8 st. C. Phi, rzekłby może ktoś, ale nie, nie ja. Przynajmniej nie w tym wypadku. O ile oswoiłem się (trochę), że Hanuta potrafi mieć 37,8 st. C. dwa-trzy dni po wyjadaniu chemii, to z Majką jest to sytuacja nowa i niewesoła. Raz, że jak taka iskierka lekko przygasa, to aż się kraje serce. Dwa, że kiedy nie ma siły, by być wszędzie i kiedy nie ma siły, by ciągle gadać, to świat staje się gorszy i smutniejszy. Coś ją sieknęło w szkole zapewne i musi się kurować.

IMAG1891
Wcześniej w tygodniu dała pokaz swojego charakteru.
W szkole dostała "zielony" (gorszy) z zachowania, ale nie wie dlaczego. Pyskuje, ale podobno to cecha ludzi w przyszłości bardzo inteligentnych. A w weekend urządziła sobie w buzi rzeź. Przyjechała już z poprzednią szparą po górnej jedynce, ale druga obok się ruszała. Ruszała, nie chwiała. Majtka jednak stan rozdygotania nie satysfakcjonował, postanowiła zatem zęba rozruszać, wcześniej dziesięciokrotnie upewniwszy się, że nie jest do wyrwania. Efekt był taki, że jak kładła się spać, to ząb twardo tkwił. Ale w kolejny dzień już się solidnie bujał. I postanowiła, że ojciec ma go wyrwać. Chwyciłem, ona rozdziawiła paszczę, szarpnąłem w dół przez papier, żeby się nie ślizgał, raz, drugi, bez kręcenia. Nie puścił. Puściła się za to krew, ściekająca po brodzie roześmianej do stanu niemal histerycznego buzi Majki. - Ty jednak jesteś nienormalna - skwitowałem tonem, by nie było wątpliwości, że to komplement. - Po kimś to ma - skomentowała z łóżka Hanka, bo jej młodsza nie mogła mówić z powodu wypełniającej otwór gębowy krwi.

Najprawdopodobniej ikonka młodsza uznała, że ojciec niedojda i rano wparowała do mojego łóżka z zębem w ręku i kolejną porcją krwi. Upewniła się, ze mimo niedzieli ta co kupuje coś za zęby o tym wie i dumna i blada odmaszerowała. Dziś ssie tabletki na gardło i łyka syropy przez tą wyrwę. Mam nadzieję, że się szybko wykuruje, mój twardziel. Paradoksalnie, czeka nas w przyszłym tygodniu więcej czasu razem. Hania będzie w szpitalu, odseparowana teraz od siostry z powodu wskaźników urągających zdrowemu rozsądkowi (odpowiedzialne za odporność składniki krwi 0,4 przy normie 4-10...). Trzyma się równie dzielnie, choć byle kich powinien ją zarażać. Tfu, tfu, tfu od 3,5 pół roku raz miała kaszel i gorączkę. I szybko się wywinęła, zdążyła przed rezonansem. Mam nadzieję, że teraz i jej siostra tak szybko wyzdrowieje i nie będzie dodatkowych zaburzeń logistycznych: H. ma we wtorek swoją 15. operację, dziś popływała w basenie i jest zdrowa i szczęśliwa. A Majka toczy swoją walkę z nudą chorobową i mam nadzieję, że szybko ja wygra.

22:16, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (2) »
piątek, 18 września 2015

Kiedyś już o tym pisałem, że ikonki lubią wodę co najmniej tak bardzo jak ich ojciec, i bez różnicy wanna to, basen czy jezioro. Kiedyś też, już jakieś zdjęcia z przybytku basenowego nam najbliższego pokazywałem tutaj, a także tutaj więc wybaczycie, że tu ich nie będzie, jednak jest to pewna trudność, by jednocześnie pilnować młodszej ikonki, żeby po nurku z pupą wypchniętą się wynurzyła, ikonki starszej, by susem nie pójść pod wodę zdołała i jednocześnie trzaskać z brzegu focie. Więc to nie o tym będzie, że się w wodzie prezentują bosko, bo to wszak oczywiste.

IMAG1707

Nie powinno być też o chorobach, bo po pierwsze - jakich chorobach? Hanka nie była chora od zimy 2013 (ferie, katar i kaszel oraz lektura - "Plastuś" + rezonans - tak, celowo wytłuszczam ten oczywisty paradoks), Majka poważnie zaś nigdy, a katar w jej wykonaniu to nie choroba. A po drugie, bo jeszcze przed niech-będzie-przeklęty-i-zginie-w-piekielnych-płomieniach lutym 2012 obiecywałem sobie, że to nie będzie wpis o przypadłościach antyzdrowotnych. Potraktujmy zatem ten wpis humorystycznie. Basen. Właśnie, basen.

Po tatusiu niewątpliwie odziedziczyły wiele pozytywnych cech, ale obok uwielbienia do wody także słabość zębów (związku brak, nie doszukujmy się) oraz uszu (związek bezpośredni). Tatuś mianowicie ma tak, że nie umie pływać bez zakrywania wodą całej głowy z uszami pod taflą i otwartymi oczami. Co kończy się zazwyczaj uszami zatkanymi, bolącymi rzadziej, ale też popapranymi. I owa genetyczna (?) przypadłość dopadła ikonki. Wpierw starsza jeszcze na Mazurach skarżyła się, teraz po regularnym przybytku basenowego odwiedzaniu młodsza. Ból to byle jaki, ale jak każdy ucha drażniący i niepokojący, zatem lekarz się przyglądał i generalnie nic nie wypatrzył. Na szczęście. Ale już wyskok na basen drugi raz w tygodni w najbliższą niedzielę będzie przedmiotem debat.

Ponadto - to już przypadłość dziewczęca, a nie odziedziczona - częste wizyty na basenie oznaczają czasem częstsze wizyty w toalecie. I dziś wraz z komunikatem, że "2800 - dobre macie wyniki" (nie pytajcie, akceptuję wnioski lekarskie, nawet jeśli od osoby lekarza zależą i trzymam się wersji, że przerywamy leczenie poniżej 1500 leukocytów dopiero), otrzymaliśmy również taki: "mocz do poprawki". Oczywiście okazało się, że to moja wina, bo głupi założyłem, że skoro wiele razy i badań było już w tym temacie OK, to nie bawiłem się w mycie podwozia o 7 rano przed nabraniem do kubełka. Na wszelki jednak zaserwuję żurawinkę, ogórki kiszone i po basenie furaginę, jeśli w debacie rodzinnej zostanę w temacie basenu przegłosowany.

IMAG1699

PS. To była 25 chemia. Dwudziesta piąta. 25 wlewów, około 30 zakłuć, trzy rezonanse magnetyczne. 27 tygodni temu (dwa razy przerwa) zaczęliśmy. 6 miesięcy. Pół roku. I jeszcze drugie tyle - oby, bo to oznaczać będzie, że założona w marcu linia jest słuszna i działająca. Dobrego weekendu!

HANIA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ (link)

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

wtorek, 15 września 2015

Nawet jeśli będzie chaotycznie, to wybaczycie. Cieszę się, że szkoła się tak lekcjami ułożyła, że obie ikonki mniej więcej na te same pory chodzą oraz, że są to trzy dni na popołudnie i dwa na rano, przy czym dość kuriozalnie np. w poniedziałek teoretycznie (nie licząc WF) Hanuta mogłaby w przybytku edukacyjnym pojawiać się o 14, a w taki np. piątek, gdyby nie fakt, że jest uczestnikiem innych przyjemności, jak zakłuwanie i wlewanie, tudzież godzin kilka na wyniki czekanie, musiałaby wstawać po 6 i kończyłaby ok. 10.

IMAG1674_1_1

Fot. Wrocław. Radość dotrzymania słowa

Taki rozstrzał. Cieszę się też, że nie ma zaległości, dzięki dodatkowym lekcjom w czwartki, czego efektem w ostatnim tygodniu było np. to, że zrobiła więcej na tychże lekcjach i w weekend w domu, niż jej koleżanki i koledzy w klasie i się w poniedziałek nudziła. Cieszę się też, że udaje mi się na razie tak planować całą resztę życia, że i w poniedziałek daję im pospać fest obu, oraz w czwartek udaje się odebrać ze szkoły i jeszcze przed zmaganiami z chemicznym piątkiem pójść na basen. Cieszę się, bo do kolejnych umiejętności Majtka-Terminatora doszło pływanie, ona jest kompletnie szalona.

IMAG1679

Fot. Każdego tygodnia walka o zakładanie na noc gorsetu - trwa

Trochę wyszła z tego wyliczanka dni tygodnia, zatem, kontynuując, we wtorki Hanuta ma na tyle siłę, że na godzinkę na machanie nogami chodzi i dobrze jej to robi, nie tylko fizycznie, ale pewnego rodzaju kolejna rozrywka to jest. I tak poznaliście nasz tydzień bez mała cały, dodam jeno, że w weekend ma się skończyć pogoda i to nie jest fajne, to jest wręcz skandal! W poprzedni nasz weekend cudownie było we Wrocławiu, ale już w niedzielę wiało i lało, co przy wynikach wiadomo czego wiadomo jakich nie jest okolicznością sprzyjającą. Teraz też sądziłem, że się uda pożegnać basen ogrodowy, ale zamiast tego najwyraźniej będzie ten pod dachem plus kino.

IMAG1695Fot. Cotygodniowa codzienność - patio dziennego oddziału chemioterapii

Jest normalnie i oby piątek tego nie zmienił, bo uwierzcie lub nie, a Ci co mnie znają będą mieli z tym na pewno spory kłopot, uwielbiam kiedy nie dzieje się nic.

HANIA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ (link)

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

poniedziałek, 13 lipca 2015

Najpierw zamiast tysiąca słów (kult trzech zasad: spanie, odpoczywanie, jedzenie):

IMAG1055

IMAG1083

IMAG1039

IMAG1069

IMAG1024
IMAG10591

IMAG1080

A teraz anegdota w formie dialogu. Hania leży w łóżku, rano, ja w wannie. Krzyczy:

- Tata, mogę zmierzyć temperaturę?
- A co się dzieje?
- Nic
- Jak to nic? Boli cię coś?
- Nie
- Źle się czujesz?
- Dobrze.
- Zimno ci?
- Nie.
- To po co chcesz mierzyć?
- Bo lubię.

Kilka minut później:
- Tata, pod jedną pachą 36,4 a w buzi 36,8. Drugim termometrem pod pachą 36,3 i pod językiem 36,6. Zmierzę jeszcze na wszelki wypadek pod drugą pachą.

I tak oto wyleczyłem się z pomysłu kupna termometru bezdotykowego. Kurtyna.

HANIA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ (link)

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

11:10, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (5) »
czwartek, 19 lutego 2015

Inspirowany jej filmem z drałowania przy chodziku do szkoły. Bardzo dziękujemy!

unnamed

HANIA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

1 % dla Hani: W formularzu PIT wpisz numer:
KRS 0000037904 W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podaj:  18757 Raj Hanna

Bardzo dziękujemy!

14:27, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (4) »
piątek, 06 lutego 2015

Wpadamy do domu, Hanuta jak zwykle przysiada na schodach i zaczyna pozbawiać się tuzina klamotów, ja w kuchni opróżniam torby. Słyszę stęki i jęki i dyszenie. Krzyczę więc z kuchni:

O: - Nie możesz zawołać po pomoc?!
H: - Ale chciałam spróbować sama ściągnąć te buciory.
O: - Póki jeszcze daję radę, to wołaj, bo po to jestem.
H: - Co to znaczy póki dajesz radę? Zawsze musisz być.
O: - No w końcu padnę i nie dam.
H: - To będziesz pomagał na kolanach.
O: - Jasne, albo na twoim wózku inwalidzkim.
H: - No raczej nie, tyłek ci się nie zmieści.

Tego dnia usłyszałem też, że w przeciwieństwie do Hanuty nie należę do bożej rodziny. Po prostu moja kochana córeczka.

21:30, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 stycznia 2015

Nie zauważyłbym, gdyby nie komentarz. Jeden wpis o WOŚP narobił takiego zamieszania. Ale skoro już to się stało, to od jutra by pozostać na tym miejscu zaczynam pisać o wybornej jajecznicy z pieczarkami, kotlecie schabowym z oregano i łososiu, co różowym kurczakiem bywa nazywany, a zalany rosołem ujdzie w przełykach nawet ikonek najwybredniejszych. I o daniu dnia oczywiście, które od zawsze jest kurzymi kawałkami z frytkami.

wosp

Od jutra to będzie Smak Raj.

20:34, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (5) »
wtorek, 16 grudnia 2014

Dopada przyziemność, i dobrze chyba. Rana sucha, goi się, nie boli, kłopoty wychowawcze Majtka w szkole/świetlicy/gimnastyce wyolbrzymione i wyprostowane, czas zająć się rzeczami dla każdej kobiety, nie tylko tak młodej, ważnymi - butami i stylistyką. Modą.

Z butami dla Hanuty jest problem przeogromny, dodatkowo wyolbrzymiony od czasu przywalenia jej w łuskach/aparatach obcasa. Obcas ów powoduje - w skrócie należytym - że do żadnych butów wyższych niż tenisówki owe łuski nie wchodzą. Wiem, bo byłem w wielgachnym sklepie w wielgachnym centrum handlowym i sprawdzałem kilka par kozaków, butów za kostkę, ciapów ocieplanych i nic na nogę nie wchodzi. Przyczyna prosta - układ stopy w łuskach nie pozwala na takiej jej wygięcie, by ta wsunęła się w but i nie ma znaczenia, czy suwaki są z jednej strony do kostki, czy z dwóch stron do pięty samej - nie wchodzi i już. Rozważana była nawet usługa szewska, polegająca - choć gwarancji nie dająca - na rozcięciu dodatkowym butów świeżo kupionych z tyłu od cholewki (tak to się nazywa?) aż po podbicie. Nic.

Aż stał się cud za 99 PLN. Nie dość, że to wchodzi, to jeszcze się podoba i jest czerwone, no i jest zimowe a przynajmniej jesienne, więc ryzyko chodzenia w klapkach do szkoły przy - 20 st. C. oddalone. PS. Tak, to zdjęcia Hanuty w nowych butach grającej w golfa tydzień po rozdarciu jej pleców wzdłuż i montażu pręta na jej kręgosłupie. Tak - ja też tego nie ogarniam.

fghjkjj

Majtek tymczasem szykuje się do kolejnej eskapady narciarskiej po świętach i jak typowa kobieta zmienia sprzęt co roku. Patrząc na jej wyborną pozycję dojazdową nie mam wątpliwości, że jeszcze za mojego życia na zimowych igrzyskach olimpijskich braku alpejskiego wstydu doczekam.

20141211_165820

 Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom Zdążyć z pomocą. Link tutaj.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

15:52, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (2) »
sobota, 12 lipca 2014
poniedziałek, 02 czerwca 2014

Dzień dobry. Dzień Dziecka. W szkole. Pojechały dzieciaki na wycieczkę, kolejka i kiełbaska te sprawy. Tym razem beze mnie, ale z innym silnikiem napędowym. Ja w tym czasie wykonałem ostatnie kroki do rozpoczęcia rehabilitacji w Konstancinie. Hanuta będzie miała przerąbany miesiąc.

Codziennie o 8 przez ok. 2 h będzie dostawać wycisk. Od jutra. To oznacza, że szkoła trochę przepadnie, ale nie za dużo. Bo jest tak pokracznie wszystko ustawione, że trzy dni w tygodniu Hanuta chodzi na po 12-tej, a dwa na 8 lub wcześniej. Trudno, będzie brała lekcje do domu. A rehabilitacja na - jak mówią nie tylko policjanci - dzień dzisiejszy - ważniejsza. Wzmocnić nogi, poszerzyć zakres ruchu, to kluczowe. Ale to od jutra - bo dziś wycieczka. A jutro po ćwiczeniach zmęczone ciało, ale nie zmęczona głowa, będzie musiała zmierzyć się z egzaminem.

Hanka wycieczka

Pierwszoklasiści przez dwie godziny sprawdzają się, czy się nadają do klasy 2. W weekend przerobiliśmy z dziewczynami program, z dziewczynami bo Majtek włączyła się kompletnie, wprowadzając element zmyłki. Gdy np. dyktowałem zadanie matematyczne o pociągach i glutach w centymetrach (takich sztucznych, w kubeczku...) - rzucała fikcyjne wyniki. Podobnie, gdy pytałem o stolice Polski i sąsiadów tegoż kraju nad Wisłą. Ponadto odmiana, ortografia, sylabo-głosko-literowanie, matma i przyroda z elementami historii. To chyba pierwszy taki stresujący sprawdzian. Dla mnie - ona umie i na razie się nie stresuje, chyba będzie dobrze, o ile nie przytrafi się jakiś płaczliwy foch. Ostatnio ich mniej, ale przykład z wczoraj - wciąż występują.

A potem już ostatnia prosta i ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia. Pojeżdżę z nią też. Mogę paść, bo wywijanie nogami Hanuty styka się z wywijaniem nogami grajków w Brazylii. I nie wiem czy po meczu o 3 rano będę się miał po co jeszcze kłaść.

ojciec i Hanka

PS. I nie napiszę o tym, że nowy pręt wziął i zaczął się uwidaczniać tak jak jego brat starszy bliźniak pod skórą nad łopatką, żeby się nie denerwować.

apel

środa, 28 maja 2014

Taki pomysł miałem, żeby pojechać z dzieckiem na wycieczkę. Szkolną. Bo sobie tak kalkulowałem, że jak jej się pomysł ten spodoba, to może ze mną będzie mogła zrobić więcej, szybciej, łatwiej, a i opiekunowie klas dwóch (bo dwie na raz się wybrały), będą mogły ogarnąć łatwiej 40-osobową watahę. Wiedziałem, że droga daleka, autokar, teren eksploracji obszerny. Ale myślałem, że dam radę. Bałem się, że ona nie, że kilka godzin to za długo, że nie wszystkie atrakcje miejsca będą dla niej dostępne i może nie będzie z tego powodu fajnie.

Było. Późnym popołudniem stojąc już w korku pod Warszawą wywołanym ulewą i podtopieniami, dziecko ruszyło z ostatnich miejsc autokaru na pierwsze i tam zostało zadowolone, że widzi jak się wóz przez fale przebija. Ja już przysypiałem po kilku godzinach robienia za woła pociągowego (a konkretniej pchającego). Ona wskoczyła na tratwę, potem jeździła ze mną na chodziku labiryntem, przeszliśmy po moście w tunelu zapomnienia, gdzie mi się zrobiło... hmmmm ... słabo, okrążyliśmy mini-zoo, na baranach i za ręce zaliczyła ścieżkę zdrowia i na koniec wspinaliśmy się po krzywej podłodze krzywego domu (gdzie również... hmmmm ... zrobiło mi się słabo) i patrzyliśmy w wodzące za nami oczy nieruchomych twarzy. Wydaliśmy też trochę kaski upuszczając ją w leju czarnej dziury oraz na gluty w kubeczku w miejscowym sklepiku. A wszystko po ścieżkach ze żwiru. Niech to szlag.

Hanka, Krzywy Dom

Boli mnie kręgosłup, zmachany jestem potwornie, wieczorem padłem pół-martwy. Szczęście ikonki najważniejsze, ale na następna wycieczkę nie jadę. Muszę odpocząć. W pracy. Jedynie wniosek na koniec nastukam, że po raz kolejny wiem, że można z Hanką wszystko, mimo wszystko.

apel

18:16, bartosz.raj , Z pieluchy
Link Komentarze (5) »
piątek, 14 lutego 2014

Nie ma czasu na nic. Nie ma dzieci. Jedna z dłuższych rozłąk ostatnich miesięcy. Praca w nieunormowanym trybie, choć nie - jak najbardziej unormowanym. Od 6 do 24. Bo gdy Rosja zasypia, u nas wciąż wre. Na szczęście jest nie tylko znój, nie tylko bój, ale i złote medale. Tylko trochę pozwala odrzucić od siebie myśli, że się dawno nie widziało ikonek. Ale co ci chodzi? - zapytacie.



Te zaś po ostatnich szkolnych wyczynach ewidentnie zyskują olimpijska formę. Strasznie się ucieszyłem, gdy dowiedziałem się, że nauczyciel w szkole pochwalił Hanutę za postępy w czytaniu, że już nawet się sama do tego czytania zgłasza, że już nie mówi, że się czytać nauczyć nie chce, bo jej nikt nie będzie chciał czytać, bo to wszak nieprawda i bezsens. Majtek tez w roli dopingowicza występuje, zaczęła czytać m, a i t, co już wystarcza do przeczytania Tata ma mata i ta mata ma ta. Lub coś w tym stylu.

Cieszę się, że dziś odpoczywają już (ferie), i że jeszcze tydzień, z medalem lub bez i przechwycę ikonki na naszą część owych ferii. Muszę jeszcze wytrzymać jedną rocznicę - 18 lutego. I kolejną, może jeszcze bardziej traumatyczną - 24 lutego. W niedzielę minie dokładnie 2 lata od dnia, a wtedy był to piątek, w którym dowiedziałem się, że moje dziecko ma kilkunastocentymetrowy nowotwór w rdzeniu kręgowym. Dziś pozostało "brrrrr" i tradycyjny niepokój przed kolejnym zaplanowanym na 7 marca rezonansem. Ale o tym drodzy w następnym kawałku, a teraz wracam do skakania. Bo o Soczi chodzi.

PS. Gorset do bani. Bożek ortopedii stwierdził, i.lub potwierdził, że zamiast korygować, jest odwzorowaniem ciut krzywej postawy i należy go zniszczyć i zrobić od nowa. Cóż - lepiej poczekać, niż krzywić.

Blog Roku

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom Zdążyć z pomocą. Link tutaj.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

1% dla Hanki! KRS 0000037904, a w PIT w polu „INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE”, w rubryce „CEL SZCZEGÓŁOWY 1%”: 18757 Raj Hanna

Bardzo dziękuję!



wtorek, 28 stycznia 2014

Zamiast 1000 słów: Niezadowolenia nie widać.

Hania gorset

Hania gorset

Hania gorset

PS. Update 29.01.14. Gorset oczywiście do poprawy. Tylna część podpórki uwiera w miejsce gdzie kiedyś wystawał pręt z pleców. To wina moja - bo uległem ikonce i po przymierzeniu i przykręceniu tego elementu, zamiast założyć gorset raz jeszcze, wybiegliśmy na lekcję, bo Hanka koniecznie nie chciała opuścić tej z konstrukcjami kartonowymi. No i re-wizyta zaplanowana u gorseciarza.

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom Zdążyć z pomocą. Link tutaj.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

1% dla Hanki! KRS 0000037904, a w PIT w polu „INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE”, w rubryce „CEL SZCZEGÓŁOWY 1%”: 18757 Raj Hanna

Bardzo dziękuję!

poniedziałek, 27 stycznia 2014

W jednym przypadku wiadomo już jak ikonki ferie wyglądać będą. Po wspólnym tygodniu ze mną, pojedzie znów na narty:

Majka narciarz

W drugim przypadku postaramy się mocno zainwestować w konie i basen, co ewidentnie się spodobało (to drugie). I postaramy się by myślenie o terminie zbliżającego się badania rezonansem na początku marca owych chwil miłych nie zepsuły. Stary gorset będzie przeznaczony na stój kąpielowy. Jutro odbiór nowego.

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom Zdążyć z pomocą. Link tutaj.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

1 % dla Hanki! KRS 0000037904, a w PIT w polu „INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE”, w rubryce „CEL SZCZEGÓŁOWY 1%”: 18757 Raj Hanna

Bardzo dziękuję!

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Hanka jedzenie

Każde dziecko tak ma? Zwyczaj mamy taki, że jak jest dzień bez szkoły i ikonki są razem i chcą się bawić w pokoju bez wstawania z łóżek, to dostają ode mnie śniadanie na górę. Najczęściej mleko, banan i bułka z szynką, nie mylić z dietą przereklamowaną moim zdaniem Adama Małysza, a ja mam wtedy spokój i czas na chlapanie.

Dywan w izbie dziecięcej został mlekiem zalany już wielokrotnie. Nigdy kubek nie wypadł z rąk sam, zawsze przez coś. Ale w sumie rzadko taki scenariusz się odbywa, częściej potrącenie kubka stojącego na dywanie odnóżami tylnymi, tudzież odwłokiem. I tak już jest, że im częściej proszę, błagam, zaczynam zdanie od "Spójrz mi głęboko w oczy" i cedzę "tylko nie wylejcie mleka", to tym liczniej muszę na kolanach potem owe mleko zbierać.

To samo z innymi rzeczami, które można wylać lub wysypać. Ewentualnie zapomnieć, że się je ma. Wczoraj w kinie na 'Skubanych' zażyczyły sobie popcorn. Hanutę posadziłem i poszedłem odstawić pod ścianę sali kinowej chodzik, nim to zrobiłem zerknąłem z niepokojem na pełny karton kukurydzy w rękach Majtka i poprosiłem, żeby odłożyła na krzesełko obok, i nie ruszała póki nie wrócę, żeby nie wysypać. Nie wysyp, proszę nie wysyp, uważaj - dodałem z naciskiem. Nie było mnie od 8 do 10 sekund. Pod krzesełkiem 1/3 kubła prażonego popcornu była właśnie rozdeptywana. Oczywiście nie wiadomo jak to się stało, Hanka nie miała z tym nic wspólnego, bo jak ona to zrobi, to mówi najczęściej, "ojej, jestem niezdara", a Majka za to informuje, że "samo się wysypało".

Może jest to zadanie wychowawcze. Wszak po kilku razach utopienia telefonu w wannie przestałem go im udostępniać w danym mokrym momencie. Wychowały mnie.

wtorek, 31 grudnia 2013

Maska

Majtkowi za kilkaset minut stuknie "piątka", Hanucie w nowym roku stuknie "ósemka". Pechowa "13" to jednak w sumie nie będzie. Mogę sobie życzyć lepszego, ale taki sam też byłby ok. Byle trend został utrzymany :-). Wam - lepszego, szczęśliwszego, zdrowszego, bogatszego. Może nawet z przedrostkami NAJ.

I w ostatnim wpisie na blogu w roku tym, zamiast rozwlekłych życzeń, taki kwestionariusz, który dostałem jakiś czas temu, ale przekisiłem do szampana. Bez wskazywania kolejnych bohaterów do wypełniania, tylko dla zabawy. Może kto nie wie jeszcze czegoś o mnie (to w ogóle możliwe???) czegoś się dowie.

..........................................................................................................................

1. Co było, jak bloga nie było?

Napisałbym, że dzieci nie było, ale to nieprawda. To może problemów nie było? Też nie. Były. O czym pisać może nie było? Było, bo byłem dziennikarzem i to takim mocno codziennym. To co było zatem minęło i teraz jest dziś.

2. Z jaką postacią fantasy się utożsamiasz: elfem, driadą, krasnoludem, goblinem, a może wiedźminem i dlaczego?

Pewnie z krasnoludem, wychowaniem i aparycją, jestem także mistrzem na krótkich dystansach, rubasznym, czasem głupio odważnym. Wolałbym być elfem, bo chyba wyżsi, ładniejsi i trudniej ich ukatrupić, a to by mi się dziś przydało.

3. Jakiego typu muzyki słuchasz i czym dla ciebie jest muzyka?

Brytyjskiej ogólnie, porypanej, pokręconej, plumkania i gitarowych ścian również, ostatnio najbardziej Kasabian i Arctic Monkeys, wcześniej tego, od czego to wszystko w Manchesterze się zaczęło. Jest muzyka dla mnie okazją (rzadką) do zrobienia czegoś dla siebie.

4. Jaka jest najbardziej dziwna (może być także śmieszna, straszna, kompromitująca) historia, która się tobie przytrafiła?

Mdleję, ale to tak 100 procentowo, podczas pobierania krwi, a wymagam od dziecka, żeby w tym akcie było dzielne... Zemdlałem w krwiobusie i nie dostałem czekolady. Wstyd. Wytypowałem Euro 1992 roku na podstawie rzutów kostką do gry. Wygrała Dania. Fuks po wycofanej z turnieju Jugosławii. Mogłem być bogaty, gdybym to obstawił.
Zebrałem w korporacji pieniądze na wykup konia z rzeźni. Ok. 4000 pln. Na imię mu Agor i jest dziś w hipoterapii pod ruską granicą. Doświadczenie przydało się teraz.

5. Jesteś typem skowronka czy sowy?

Skowronka, który się budzi i przeklina, że nie chce być już sową i dość ma cholernych nieprzespanych nocy i zmarnowanych przez to dni.

6. Wymarzone miejsce na ziemi (lub w kosmosie), w którym chciałbyś zamieszkać.

O, nie mam wielkich wymagań. Dom, las, jezioro, własny pomost, brak ludzi poza ikonkami i KK. A jeśli już musi nie być to Polska, to waham się między odludną północą Szwecji a ciepłym wybrzeżem czegoś na południu Europy (ale także bez ludzi).

7. Czy doświadczyłeś kiedyś paranormalnego zjawiska?

Cytując pewien kabaret: Katechetka, ale nie chcę o tym mówić. A na poważnie - nie. Środków na to pomagających nie zażywam.

8. Jakie były ulubione przedmioty w szkole?

Przerwa. Chyba, że WF to przedmiot? Bo jeśli tak, to WF, a jeśli nie to geografia i biologia. Zostało do dziś.

9. Do kogo wzdychałeś jako nastolatek?

Do takiej jednej aktorki z filmu bodaj "Nobody's Perfect" i na szczęście 20-lat później ją znów zobaczyłem w jakimś filmie i wzdychać przestałem. Kim Basinger też z teledysku Joe Cockera, wtedy nie wiedziałem, że również z filmu, i jeszcze była ta - dziś chyba uważam, że dość wulgarna - laska z "Poison" Alice Coopera.

10. Najbardziej znienawidzona potrawa z dzieciństwa?

Jedna tylko? Jajko sadzone z sałatą i ziemniakami, kaszanka, wątróbka...

11. Jakie masz 3 życzenia dla złotej rybki?

Hania, Maja, Karolina - niech im nigdy nic złego się nie przytrafi.

..........................................................................................................................

PS. Kino i basen - OK! Jeszcze zostały konie i kolejna lista na kolejne dni do stworzenia. Najfajniejszego raz jeszcze!

balony



sobota, 14 grudnia 2013

Choinki wkopane, lampki zapalone, słonina zawieszona, chałupa sprzątnięta, okna powyklejane i się zrobiło świątecznie nagle, miała jeszcze Narnia być, ale w komputerze nie poszła.

Choinki

karmnik

czwartek, 22 sierpnia 2013

Gdzieś na mazurskich wakacjach dotarła do mnie breaking informacja, że w pewnym piśmie wybitnie dla pań, czytelnicy tegoż uznały (uznali), że moje ikonki mają najfajniejszego tatę z nominowanych bodaj sześciu. To, to ja wiedziałem od lat 7 z kawałkiem!

Byłem akurat zajęty bardzo wnikliwą analizą mającą na celu zweryfikowanie liczbowe i określenie poziomu wymyślonego przeze mnie współczynnika ojcostwa, który wskazuje, czy jest się już na etapie Super taty, czy może Zagubionego lub Byle Jakiego taty. Otóż od 9 rano, jak tylko obie ikonki zlazły z pięterka Swacynówki zacząłem porzucając wszelkie inne zajęcia i zaniedbując świat dookoła liczyć ile razy ikonka starsza i młodsza zacznie zdanie od wszechpotężnego: "Taaaaataaaaa..., a co to..." lub "Taaaaataaaaa, czemu...". Miałem ambicję dotrzeć do wniosku, że słyszę to 100 razy dziennie.

Zrezygnowałem pi razy oko przed 12. Hantek miała na liczniku 49, Majtek 26. Zwycięstwo starszej nie dziwi mnie, jego rozmiar bardziej, ale jest wytłumaczenie - winniczki, które nie chciały się podporządkować Majce.
Uważam, że każdy tata, który tyle razy słyszy dziennie "tata", jest godzien nosić miano "Super taty". Co lepsze uważam też, że każdy tata powinien chcieć słyszeć "tata" jak najczęściej i najlepiej nie tylko z jednych ust.

Dziękuję bardzo za głosy, ikonki nie mogą doczekać się zestawu garnków, aparat pewnie opchniemy na cele charytatywne lub będzie na benzynę do CZD :-). Zastanawiam się tylko co do jednego - patrząc na stronę w owym piśmie i widząc, że z drugiej strony Super mamą została pani, która też ma dziecko wymagające rehabilitacji - czy zdobylibyśmy ten radujący zwłaszcza moje dzieci patrzące na siebie w gazecie tytuł, gdyby obie moje ikonki były w pełni zdrowe? Liczę, że 49 + 26 razy "tata" do południa, daje powody mieć taką nadzieję.

Jeszcze raz piękne dzięki! I bonusowo radość ze zwycięstwa ikonek, co prawda innego, ale równie miłego.

super tata

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa. TUTAJ LINK.

Bank BPH S.A.
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Hania Raj - zbiórka publiczna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9