"Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ"

H&M Sport

piątek, 04 stycznia 2013

Tradycyjnie od lat 4, kiedy sylwestrowe napierniczanie wszystkim co głośne i niekoniecznie widowiskowe odbywa się w tym znośnym kraju, pewne zdolne dziewczę, które niedawno wyrosło na ponad metr od ziemi, obchodzi urodziny.
Zmęczone były dniem rozkosznym, podczas którego obie (Hanuta pierwszy raz po operacji kręgosłupa) jeździły na koniu, a potem jeszcze przebierały gałkami na widok imponującej moim skromniutkim zdaniem dekoracji Traktu Królewskiego i zajadały domowe hamburgery, lekko przez nie zmodyfikowane (bez bułki, sałaty, pomidora, pokrojone na talerzu...), poszły spać.

Krakowskie Przedmieście, święta

Ale wszak nie po to, by opisać sylwestra i urodziny, użyłem w tytule zwrotu, który być może przegoni w statystykach wyszukiwania bloga, na który jakimś cudem właśnie jesteście :-), zwrot "Szyna Koszli" - od lat już tutaj najpopularniejszy.
4-latek nie chodzi - to fakt, powtarzany przez ojca czterolatka, którym Majtek się dumnie od dni 5 mianuje, co jakiś czas upewniając się tylko, czy ja o tym pamiętam, że jest czterolatkiem, i czy czasem nim nagle nie przestanie być.

Ona naprawdę nie chodzi, i nie odbierajcie tego jako mojego szyderstwa z tych czterolatków (lub 6,5 latków), które naprawdę jeszcze nie chodzą, bo wszak wiecie, że nie o to chodzi.
Ona albo biega, abo skacze. Nie chodzi, nie stoi i nie siedzi nawet, choć czasem podsiada Hanutę, kiedy ta akurat chodzi przy balkoniku. Majtek czy wstaje o 7, czy o 10, i czy kładzie się o 20, czy o 22, czy miała dzień nudnawy, leniwy, domowy, czy aktywny lub przedszkolno-naukowy, nie porusza się w stonowany, ludzki sposób. Nie chodzi. Nie maszeruje nawet, nie stąpa.

Na przykład wychodzi z wanny o 21 i wycierając się skacze, po czym biegnie do łóżka, na którym podryguje lub macha nogami, ew. robi przysiady. Upomniana, że jeszcze siku i zęby, zeskakuje z wyra i biegnie do łazienki, wywalając się najczęściej na zakręcie zmoczonej przez siebie podłogi, wspina się po szafce umywalkowej, skacze w miejscu podczas otwierania pasty, co utrudnia jej położenie na szczoteczce, wymazana wbiega do łóżka, podczas czytania pierwszej części Pottera (tak! wreszcie skończyliśmy Dzieci z Bullerbyn!) trzy razy wstaje odłożyć zabawkę, wziąć przytulankę, wyrównać kapcie, a gdy wreszcie udaje nam się zamknąć drzwi i zgasić światło co najmniej raz-dwa widać jej cień skradający się po schodach, po czym wbiega i rzuca się na mnie lub KK wrzeszcząc, że zapomniała się pożegnać, by po chwili biec na górę.

Nawet przebudzona w środku nocy - zazwyczaj ok. 4 kiedy to ja staję na baczność szarpany jakimś dziwnym, związanym z wielokrotnym wstawaniem o tej porze do szpitala strachem - na siusiu, jeśli nie jest tam niesiona to biegnie, drobiąc jak szefowa gangu z samurajskim mieczem nad głową w Kill Billu Tarantino, przed próbą unicestwienia Umy Thurman, albo jak kolega Andre Agassi, którego to autobiografię wciąż próbuję czytelniczo domknąć, a który po korcie nie chadzał, a drobił małymi kaczymi kroczkami.

I może to jest odpowiedź co z tym małym, niechodzącym czteroletnim człowiekiem zrobić. Ponadprzeciętny spryt, zawadiackość, żeby nie pisać pochwalnie inteligencję, zbilansować potężnym, sportowym wysiłkiem fizycznym.

Urodziny Majki, święta

.............................................................................................................

Na Hani subkoncie w Fundacji "Zdążyć z pomocą" pojawiły się pierwsze wpłaty, które tak bardzo cieszą, bo przydadzą się jak cholera w obliczu najświeższych komunikatów, brzmiących mniej więcej tak:
Za trzy miesiące, gdy Hankę czeka kolejna operacja i wydłużanie stabilizującego ją pręta, może okazać się, że jeszcze w tym roku będzie potrzebować jednego lub dwóch nowych gorsetów. Taki szybko-rosnący wiek.

Nie czekamy też na przydzieloną "z urzędu" rehabilitację w szpitalu, widząc jej ochotę i wytrwałość już jutro Hania spotka się z rehabilitantem specjalistą od porażeń po operacjach neurologicznych. Jeśli się zdecydujemy - 1 h = ok. 100 pln

Ponadto już w poniedziałek, jednocześnie z wizytą w poradni onkologicznej, mamy konsultację, na której może się okazać jaki balkonik, rowerek stacjonarny, czy wspomagającą ruch nóg orto-protezę zewnętrzną trzeba będzie kupić. I co jeszcze, by jej maksymalnie pomóc wrócić, gdzie była jeszcze niecały rok temu.

DLATEGO TYM MOCNIEJ WSZYSTKIM, KTÓRZY JUŻ POMOGLI, CZY KIEDYŚ POMOGĄ HANI, W SWOIM I JEJ IMIENIU PIĘKNIE DZIĘKUJĘ.

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom "Zdążyć z Pomocą"
ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

Bank BPH S.A.
61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: subkonto 18757 Hania Raj - zbiórka publiczna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

lub
15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
z dopiskiem: subkonto 18757 Hania Raj - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.


1 % dla Hani:
KRS: 0000037904
nr ewidencyjny: 18757 Hania Raj - wpisywane w rubryce "Informacje uzupełniające - cel 1 %

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Tydzień chodzenia za nami. Jeden wypadek i jeden strach wielki. Mówię wam, ale popyla - niech się Usain Bolt schowa, nim tyłek podniesie, już zad mojej zobaczy w oddali...

Wypadek miał miejsce w tzw. wolny weekend na placu zabaw, gdzie takie oto toczą się rozmowy: "A u pani to jaka różnica, a do żłobka chodzi, a przechorowała, a nasza to..." itp., itd. Majtek popylała na kolanach w te i wewte wzbudzając, nie bez dumy to przyznam, choć od porównań jak wiecie stronię, wielkie zainteresowanie. Szybko żeśmy z kocyka zrezygnowali, sztachety podestowe wycierała zatem niejako bezpośrednio. Podczas jednej z takich rozmów jak powyżej zacytowana, siem żem przysiadł i usłyszałem głos NMG, który przestrzegał, żebym pilnował, potem coś mi spod łapy wyprysnęło i zwaliło się na łeb na szyję z podeściku, czyli jakieś 15 centymetrów na mech.

To też popyla raczkiem - do ogródkowego wodopoju. Nasz mały gość:

Ryk był umiarkowanie długi i umiarkowanie kontrolowalny. Ran brak, lekka obcierka na spodniej stronie przedramienia, ale mina podkowiasta i drganie dolnej wargi - bezcenne.

To uzmysławia rodzicom dubeltowym na powrót, jak istotna zmiana to jest, kiedy dziecko zaczyna się samodzielnie ruszać. Jak może zniknąć, gdzieś wpełznąć, lub z czegoś spaść. I że nie tylko trzeba mieć oczy wokół głowy, ale też kilka w zadzie, żeby to cholerstwo podjarane możliwością eksploracji popodłogowej powstrzymać przed wyrządzeniem sobie krzywdy, żeby nie napisać samobójstwa uczynienia.

Rano obudziłem się potem zlany i nie o ciepłą jakąś cholernie noc chodzi, czy też wyziewy przezskórne alkoholu. Mianowicie przypomniałem sobie, że aktem zadaniowym finiszu tzw. wolnego weekendu miało być obniżenie podłogi. W łóżku Majtka. Podłoga została na wysokim poziomie, a ojciec zerwał się na pierwszy odgłos z pokoju fioletowo-zielonego (bakłażan dojrzały z niedojrzałym kiwi), bo wizję sobie zaprojektował, jak dziecko wstaje na kolana, przyspiesza na łóżkowej prostej, i pięknym potrójnym salchovem ląduje na glebie.

Chciało się mieć Usaina Bolta, trzeba psychicznie pocierpieć.

23:04, bartosz.raj , H&M Sport
Link Komentarze (3) »
środa, 04 marca 2009

Witam serdecznie wszystkich państwa z obiektów równie słynnych, co do tej pory nieosiągalnych triumfem dla polskich sportowców - megawypasionych kortów Wimbledonu. Ten rok, 2025, ma należeć do młodziutkiej Majki Raj, która dogoniła kunsztem siostrę swoją starszą Hankę i obie dzielą dziś i rządzą w światowym tenisie. Czy uda się tym razem, po latach niepowodzeń i nieudanych próbach 36-letniej dziś Radwańskiej?

maja, ojciec, raj, epo

Ale zaraz, zaraz, cofnijmy się lat wstecz te 16, żeby przypomnieć państwu, jak ojciec i trener, istota nieskazitelna, wzór i autorytet, nie pozwolił Majce Raj zmarnować swojej zapowiadającej się na błyskotliwą kariery. Otóż ta jedna z SisteRajs wylądowała w wieku 2 miesięcy w szpitalu, żeby zażyć EPO - doping krwi, dziś już trochę zapomniany z racji wymyślnych specyfików nowej generacji, aczkolwiek wciąż zbierający obfite żniwo w autobiografiach emerytowanych mistrzów. Otóż Maja miała dostać serię EPO, co zdyskwalifikowałoby ją z udziału w turniejach, gdyż doping to był zakazany i koniec. Nie pomogły tłumaczenia, że w jej wypadku EPO to zdrowie, kuracja zastępująca transfuzję krwi, że podawana razem z żelazem odbudowuje krwinki czerwone i hemoglobinę. Ojciec Raj musiał działać.

Pamiętnej nocy z wtorku na środę wstał po cichutku i równie cicho jął namawiać najmłodszą córkę do wewnętrznej siły wskrzesania, tudzież do mentalnej mocy budowania, zastosował hipnozę i psychologiczną perswazję, dorzucił modlitwę. O 6 rano NMG wstała i zawiozła mimo prostestów Maję do szpitala, gdzie dziecko miało dostać siekającą dawkę EPO ruinującą marzenia Ojca o willi nad morzem z powodów wyłuszczonych powyżej.

Jednak - och jakie szczęście - zabiegi paranormalne przyniosły skutek. Hemoglobinka podskoczyła z ”bardzo słabych” 8.7 do spokojnych 9.6, a więc powyżej normy i po 6 (!!!) godzinach w szpitalu lekarz w roku ad 2009 zadecydował, że EPO mistrzyni przyszła tenisa nie dostanie. Nie będzie więc dziś skandalu na Wimbledonie, gdyż te 16 lat wstecz Maja Raj (Polska) dostała jeno żelazo w wersji mocnej, co jednakowoż w żaden sposób dopingiem nigdy ogłoszone nie zostało, bo i bez tego wujka Łukasza (dziś w ekipie przynoszącej mistrzyni wodę) ograła w wieku lat 9-ciu, a Ojca 11-tu, o Matce (odpowiedzialna za ręczniki) nie wspominając.

maja, ojciec, raj, epo

Ale zaraz, zaraz, spójrzmy na kort. Demolka! Polska będzie miała mistrzynię Wimbledonu! Obie siostry Raj poradziły sobie z półfinałowymi rywalkami, odprawiając utytułowaną Steffi Becker i młodziutką Anę Williams. Która z Raj wygra Wimbledon? O tym w następnej relacji z zielonych i truskawkami pachnących angielskich kortów, żegna się syn Szpakowskiego.

PS: Na poważnie: hemoglobina podskoczyła, w szpitalu masakra - tyle godzin! EPO Maja nie dostanie, wyniki krwi lepsze, zalecenie - więcej żelaza. Szczepienia na razie wstrzymane, do kontroli 12-tego. NMG jest zuchem nad zuchy - nie dość, że o godz. 6 wstała to jeszcze żelaza pilnowała.

PS2: Zdjęcia zostały dodane później, bo z emocji wcześniej mnie się łapy trzęsły.

15:42, bartosz.raj , H&M Sport
Link Komentarze (3) »
sobota, 05 kwietnia 2008

Robert Kubica przechodzi do historii nie tylko polskiego sportu! Wygrał kwalifikacje przed Grand Prix Bahrajnu! Zdobył określane legendarnym zwrotem POLE POSITION!!! Jutro (w niedzielę) o godz. 13 wystartuje z pierwszego miejsca i gnać będzie do mety, mając za sobą mistrzów z Ferrari, McLarena, no wszystkich będzie miał za plecami!!!

Jakże miło było patrzeć, jak na Polaka czeka po zakończonej rywalizacji mistrz świata (dwukrotny) Fernando Alonso, żeby mu grabę uściskać. Jakże miło było widzieć Felippę Massę - upokorzonego, bo pokonanego przez Polaka niemalże na ostatniej prostej kwalifikacji, który z lekkim niedowierzaniem poklepywał Kubicę po plecach.

Ale Ty Hanka tego nie widziałaś, bo godz. 13-14 to u ciebie zwyczajowo czas poobiedniej drzemki, którą wypełniłaś bez względu na historyczne wyczyny i ryk silników bolidowych. I jutro, kiedy Kubica będzie po zwycięstwo również historyczne pędził, ty też to prześpisz. Bo ty cholero, jak wyścigi są o szóstej rano, a kwalifikacje w środku nocy ciemnej (albo jak żadnej transmisji nie ma, co gorsza!!!) to wstajesz budząc wszystkich, ale jak o normalnej porze mury upadają i ery się zmieniają to ty..., ty..., ty... śpisz!

PS: Nowa zabawa podwórkowa (odurzona tlenem Hanuta jest bardziej podatna na sen):

14:49, bartosz.raj , H&M Sport
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 marca 2008

Motto odcinka: "Miałem okazję obserwować mistrza od urodzenia - mówi tata Roberta Kubicy w pewnym spocie reklamowym. "Od urodzenia obserwuję mistrzynię" - nie ma wątpliwości ojciec Hanki Raj, zwyciężczyni Wimbledonu najpóźniej w 2024 roku.

Hanka fanka Kubicy

Świąteczna niedziela od wyczynu Roberta Kubicy się zaczyna i o tym wpis ten będzie w większości, ale i o nocnych wyczynach córy mej, co jedno z drugim niewątpliwie wiele wspólnego ma. Ale na początek wyjaśnienie, że dość długo skrobane w blogu nie było, co nie oznacza bynajmniej, że nic się godnego przedstawienia czytelnikom nie zdarzało, ale zażalenia proszę kierować na obecny adres rotawirusa, czy jego alter ego grypki żołądkowej, adres mi dziś nieznany, bo się na szczęście od nas wyprowadził przed świętami. O rota i jego efektach wypróżnieniowych napiszę na dole w PS, żeby wam świątecznej konsumpcji niezniesmaczać. Tam też o jajach będzie, ale bynajmniej nie świątecznych.

A dziś wracam do wątku przed tygodniami wieloma zaczętego, a mianowicie, że Hanka wyczuwa Ojca Kochanego pragnienia i marzenia kibicowania nocnego. Nie wiedzieć z czego się to bierze, ale jak tylko sezon Formuły 1 się zaczął, ona zaczęła wariować po nocy. I nie ma już zaśnięcia o 21.30 i pobudki o 8.30, ale zgoła inaczej się to rozchodzi. Np. jak nasz mistrz wspaniały Robert Kubica zaczynał sobie kwalifikacje do wyścigu jeździć tydzień temu w Australii, to ikonka zarządziła pobudkę o 5, co znaczyło, że ojciec przespać ich nie dał rady. Dzień później wyścig był ciut później, to i córeczka w łaskawości swej kibicowskiej zakrzyknęła porannie godzinę później, co później objawiło się wspólnym oglądaniem, a jeszcze później wspólnymi nerwami, że znowu coś Polakowi nie wyszło (później wjechał w niego jeden taki...). Z tym później to samo tak wyszło.

Kubica drugi, drugi!!! Dojechał!

Dziś, w świąteczną niedzielę Kubica pecha już nie miał, nie mieliśmy też my - uwielbiający zarywać noce, czy też ranki wczesne, kibice - Hania wstała o 8, ratując sumienie Ojca, który budzika na Kubicę zapomniał nastawić, albo z przyzwyczajenia już zignorował. Oglądaliśmy więc jak przez dwie godziny Polak w najbogatszym sporcie świata raz jest pierwszy, raz trzeci, a linię mety mija jako drugi (co najwyższym dotąd wyczynem w karierze jest), ale po wyścigu mówi, że chciał więcej. Mistrz - Hanka patrz na niego, słuchaj i ucz się, bo tylko tacy w życiu osiągają to, o czym w Twoim wieku - dziecięcym - marzyli!

Rozentuzjazmowani usiedliśmy do śniadania, Hanka walnęła szynkę i żurawinę (jajo przemyciliśmy w zupie bo nie za bardzo przepada) i wciąż rozpamiętujemy wielki wyścig rodaka w Malezji. Pozostają pytania ojca: a) czy córa obudzi go za dwa tygodnie na start Kubicy w Bahrajnie (godzin transmisji jeszcze nie sprawdzałem; b) czy Hania wie, że jutro Kubica nie jedzie i że w Lany Poniedziałek to można sobie pospać. Bo niestety zdarzały się już co prawda sporadyczne, ale jednak, przypadki, kiedy jedyną nocną transmisją bynajmniej nie LIVE były teletubisie na kanale "24 godziny bajek w kółko takich samych". A za tego typu rozrywką nie każdy kibic przepada.

Świąteczne śniadanie - żurawina, sałatka i szynka

PS: Miało być o rota wirusie, więc odłóżcie teraz jaja - no był i sobie poszedł, zostawiając na szczęście niewykorzystane skierowanie do szpitala na kroplówkę itp; 1,5 dnia wymiotów było i 3 dni biegunkowania - to podobno wynik średnio niezły jak na tego typu przypadłość. Po chorobie jest już i córa moja mądra odrabia zaległości żywieniowe w tempie zatrważającym i w okolicach świąt lekko ruinującym i tak już niewypchany portfel. A co z tymi tytułowymi jajami? No wyszło, że Hania jaj nie ma. Dosłownie, zbadaliśmy. Bo koty nasze nie tylko jaja miały, nie powiem gdzie, więc woleliśmy sprawdzić. Jaj brak.
Hania Raj - bez jaj. Najlepszego.
14:26, bartosz.raj , H&M Sport
Link Dodaj komentarz »