Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
środa, 24 stycznia 2018

Jak rzekła, tak zrobiła. Sobotę przespała. Niedzielę przechichotała. Poniedziałek prześwietlicowała. We wtorek z nudów niemal świrowała, wreszcie popołudniu zgarnęła wypis, recepty, skierowanie na kolejne hospitalizowanie i wyfrunęła do domu. Odespała ten szpital porządnie, niemal do południa. I odpoczywa nadal, oby bez żadnych niespodziewanych wyskoków.

Jeszcze w piątek przed zabiegiem studziłem te zapędy. Niby wiem z wożenia na operacje i doświadczenia spaniem przy jej szpitalnym wyrze już 25 krotnym przez niemal 6 lat, że krojenie jedynie przy okazji gmerania wokół pręta stabilizującego kręgosłup jest zdecydowanie mniej nieprzyjemne w konsekwencjach niż zaglądanie do głowy czy rdzenia kręgowego, ale i tak trzy dni wydawały mi się przesadą.
Po drodze przytrafiły się co prawda epizody z womitem, ale mam nadzieję, że to nie była przypadkowa, nieszczęsna korelacja, że wstawienie nowego drutu zbiegło się z wystąpieniem objawów czegoś gorszego. Na razie jest ok. Natomiast bólowo to w ogóle fenomenalnie. W zasadzie zabolało raz, po dobie siadała, po dwóch zrezygnowała w nocy z pinia syropu przeciwbólowego. Terminator w ciele drobnej 11-letniej dziewczynki.

IMG_20180120_195715_710
Nim zdołaliśmy się porządnie nie wyspać
(ja) i zobaczyć z wszystkimi paniami pielęgniarkami, już mówiliśmy do widzenia. Dosłownie, bo według słów lekarza za chwilę wrócimy na wydłużanie pręta. Z tego co zrozumiałem ów obecny, nowy, jest wstawiony delikatnie, bez naprężeń. Po 8-12 tygodniach się go "rozepchnie" by Hani nadać bardziej prosty kształt pleców. Nie wiem jak to dokładnie opisać. Dłuższy pręt "naprostuje" lekki łuk, w jaki teraz skręca jej rosnący kręgosłup. A potem będziemy działać dalej. Na razie ma termin na 20 kwietnia. Wcześniej, 14 marca pojawimy się w CZD na rezonansie. Wiadomo, że chciałbym, aby pokazał, że inne rzeczy fundamentalne - guz i jamy - nie śmiały drgnąć. Wtedy można się będzie skupić na kręgosłupie. 

Dziękuję Wam za dobre słowa i kciuki, tutaj, na Facebooku, czy rozmowach "na żywo". Niezmiennie pomagają. Bo do szpitala, nawet takiego krótkiego, nawet w sytuacji kiedy wszystko idzie dobrze i opieka niezmiennie jest najlepsza na świecie, przyzwyczaić i polubić się nie da.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Jak co roku prosimy Was o przekazanie 1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

piątek, 19 stycznia 2018

Nerwy były tylko tuż przed samym uśpieniem, tradycyjnie. Kiedy lekarze anestezjolodzy tańczący z papierami wokół Hani na sali przed-operacyjnej poinformowali, że doktor operujący chciałby przywitać moja ikonkę na łóżku transportowym. Przekładanie się Hanucie nie spodobało i wywołało stres. Dwie godziny później było już po. Lekarz, który wcześniej rano oglądał Hani plecy potwierdził co zrobił - złamany pręt wyjął, nowy wstawił, na razie bez wielkiego naprężenia. Jest też kilka nowości.

Pierwszą jest to, że w nowym pręcie zostawiono zapas, który za 8-12 tygodni trzeba będzie wydłużyć. Nie powtórzę dokładnie słów, ale chodzi o to, że Hanię trzeba teraz rozprężyć a nie ściskać. Pręt jest przymocowany na górze i na dole, więc można tym sterować. Drugą nowością jest to, że doktor nie wspomniał o całkowitym usuwaniu drutu. Trzecią - że obecna stabilizacja to trochę takie narzędzie dla rosnących dzieci, tymczasem trzeba już powoli myśleć o permanentnym wzmocnieniu i naprawieniu Hani kręgosłupa, dużej operacji, kręg po kręgu. Padło tu jakieś mądre medyczne hasło, ale nie spamiętałem. Zapytałem tylko, czy to oznacza też prostowanie. No właśnie. To jest właśnie to pytanie na przyszłość.

Na razie cieszy, że Hania wygląda po operacji bardzo ładnie, długo spała, a w przerwach między morfinową drzemką pyskuje i dyryguje. To wskazuje na radosny weekend. Oby tak dalej bez żadnych nieprzewidzianych cyrków.

DSC_00461
**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Podaję również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam skorzystać z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset złotych na jakiś cel i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 18 stycznia 2018

Stosując miarę lat małżeńskich, Hania jeśli - odpukać - wszystko pójdzie dobrze i nie będzie w nocy nieprzewidzianych sytuacji helikopterowych i innych, zostanie rano zabrana na pierwszą zmianę na bloku operacyjnym, gdzie przejdzie swój 25. zabieg w życiu. Srebrny jubileusz. Zgodziliśmy się z lekarzem, że w złote gody nie chcemy celować.

Cóż zostanie zrobione w ciałku Hani? Na pewno pręt, który - zdarza się - pękł trzeba wymienić, bo złamał się w miejscu, które nie pozwoli chwycić go kleszczami i przymocować na nowo do kręgosłupa. Z tego co zrozumiałem dojście do niego będzie od dołu, więc może będzie mieć jedną ranę, a może dwie, nie wiem. Może być też tak, że już w narkozie i już po otworzeniu, lekarz uzna, że pręt po prostu wyjmuje. Nie wiem czy bym tego chciał. Mam wrażenie, a niestety rzadko ono mnie oszukuje, że Hania się "skręciła" bardziej, że skrzywienie kręgosłupa się pogłębiło. Więc warto może ten drut wspierający zachować.

Znów pisząc jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem koło południa Hania powinna być już wybudzona na sali pooperacyjnej lub nawet w drodze na oddział neurochirurgii z powrotem. Z naszej klasyfikacji ten zabieg jest operacją typu "phi...", bo poza raną nie powinna powodować żadnych innych bóli. Jeśli wszystko... wiadomo... to w przyszłym tygodniu wróci do domu. I to może jeszcze bardziej w jego pierwszej, niż drugiej połowie. Nie raz pokazywała, że jeśli chodzi o dochodzenie do siebie, to jeśli jej się nic nie komplikuje w ciele i głowie, jest mistrzynią.

(cd. poniżej zdjęcia)

DSC_0045
Tymczasem właśnie teraz zasypia w łóżku pod oknem sali nr 5. Tej samej, w tym samym miejscu, co niemal równo siedem lat temu wylądowała pierwszy raz w swoim życiu w szpitalu. Warunki ma komfortowe, są ferie to i mniej dzieci na oddziale, leżymy sami. Cała procedura przyjęcia na izbę nie zmieniła się od 5 miesięcy, kiedy czyniliśmy to ostatnim razem i muszę przyznać, że to jak z pływaniem - nie zapomina się. Korytarze Centrum Zdrowia Dziecka możemy z Hanią pokonywać z zamkniętymi oczami, plan akcji był rozpisany w głowie i realizowany bez przeszkód: telefon na onkologię dzienną, wproszenie się na zakłucie portu, zakłucie, izba przyjęć, lekarz, poczekalnia, pani pielęgniarka z neurochirurgii, winda, sala numer 5, pobranie krwi, ku wielkiej radości pań, że Hania jest już zakłuta, bo wszyscy pamiętamy jakie horrory działy się rok temu przy tej czynności, a potem wielogodzinne ściganie Hani po korytarzach, bo co trzeba było coś zbadać, czy pobrać, to ona była na jakiś zajęciach w świetlicy. I tak do wieczora.

Nasze łóżko do spania dla taty wciąż jest w składziku pod ścianą, czekało. Zaraz je wyciągam i też poddaje się nocnej procedurze. Najpierw godzina pod łazienką w kolejce do prysznica, potem herbatka w kuchni, potem książka, komórka, książka, próba zaśnięcia, komórka i ostateczna rezygnacja ze snu podczas robienia kawy. Tak już jest, że w szpitalu dobrze śpi tylko ona. Na zdrowie!

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani.
Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

wtorek, 16 stycznia 2018

Hania czeka na operację złamanego w zeszłą środę pręta. Jak już pisałem w poprzednim okienku, chrupnęło podczas drapania po plecach i badanie RTG pokazało, że podtrzymująca jej kręgosłup konstrukcja pękła. Daruję jej i Wam wrzucanie zdjęcia, bo nie wygląda sympatycznie. Pobolewa przy ruszaniu. W czwartek nowy pręt ma być już w szpitalu, razem z nami. W piątek planowany jest zabieg.

W międzyczasie Hanutę dziabnął wirus, ale wszystko wskazuje na to, że da mu radę i przyjęcie na oddział odbędzie się bez kłopotów. Tak naprawdę wciąż nie wiem, czy lekarz, który odpowiada za stabilizację kręgosłupa zdecyduje się na wymianę, czy usunięcie złamanego pręta. Dowiemy się. Tak czy siak drugi tydzień ferii spędzi również głównie w pozycji leżącej, tym razem po 25. operacji.

Majka, jak zwykle przy takich okazjach, też rykoszetem dostaje. Przez dwa dni była ze mną, pojechaliśmy m.in na wystawę LEGO, na której Hania już zdążyła być. Po drodze, w samochodzie, opowiadała o swoich urodzinach, które były w sobotę, to znaczy goście przyszli w sobotę, bo 1.01 Mai nie było w domu. Wszystko się udało, nawet Hania wzięła w nich udział, mimo chrobotania przy poruszaniu się. Maja mówiła o torcie w kształcie sera i nagle zaczęła wspominać o roku poprzednim, kiedy jej gości zmierzających na imprezę wystraszyła stojąca pod domem karetka, zabierająca starszą siostrę półprzytomną do szpitala.

  • - Hani ciałko mnie nie lubi - powiedziała Maja.

DSC_0040
Niesprawiedliwością byłoby pomyśleć
, że myśli egoistycznie, że tylko o sobie, i że choroba Hani psuje jej kolejne urodziny, czy ferie. Bo zaraz dodała, że gdy dowiedziała się, że Hania jest w szpitalu, i że pręt jest złamany to się popłakała w szkole. Pamiętam jak strasznie łkała, gdy rok temu Hanię zabierało pogotowie. To było straszne. Tym razem próbuję jej wytłumaczyć, że przecież (wiem, jak dziwnie to teraz zabrzmi) de facto nic strasznego się nie dzieje, że to "tylko" pręt i najważniejsze, że nie wracają żadne na razie inne objawy. To co w tym wszystkim najfajniejsze, to że ja i Maja będziemy mieli paradoksalnie więcej czasu dla siebie, bo kiedy nie będą z Hanią w szpitalu, to będę z Mają w domu.

A na razie jesteśmy po telefonie do gabinetu zabiegowego na dziennej onkologii, gdzie znajome "ciocie" zakłują port i przed rejestracją na izbie, w czwartek. To jak jazda na rowerze. Nie zapomina się, choć od ostatniej operacji minęło "aż" 5 miesięcy.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Niemniej bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 11 stycznia 2018

Pisałem już tu kiedyś, że ogromniasta platforma społecznościowa przypomina niekoniecznie miłe wspomnienia z zeszłego roku. Zwłaszcza styczeń był pod tym względem upiorny - zapaść, atak, ból, karetka, szpital i wiele strasznych rzeczy po drodze. Dosłownie dwa-trzy dni temu pokazało mi się zdjęcie Hani z podpisem "Już lepiej". Z onkologii. Potem jeszcze 5 miesięcy lepiej nie było. Pojawił się znów we mnie irracjonalny strach, obawa przed tym, co w każdej chwili może się wydarzyć. Tak już chyba jest, kiedy siedzi się z dzieckiem na tykającej bombie i tylko od niej zależy, czy będzie tak łaskawa tykać bez eksplozji.

Pieprznęło wczoraj wieczorem. Uspokoję od razu: nie najgorzej. Hania siedziała i podrapała się z tyłu na dole po plecach. Coś chrupnęło, poczuła ból. Później jeszcze miała lekcję angielskiego, uczyła się do historii. Była zadowolona, bo ze szkolnej wywiadówki dowiedziała się, że jej wyniki w nauce dały jej kolejne stypendium po I semestrze. Gdy się nie ruszała, nie bolało. Opisywała to jak skurcz mięśnia, na pewno nie ból jam. Innych objawów (głowa, drętwienie, inne paskudztwa) nie było, a to bolesne uwieranie raz pojawiało się z lewej strony, raz z przodu na wysokości dolnych żeber, raz z tyłu. Rano nie minęło, przy obracaniu w łóżku coś tam ciągle chrupało. Pojechała do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie rentgen wykazał, że jej ostatni pręt podtrzymujący kręgosłup pękł.

Oczywiście, zastanawiam się, czy jej dobra forma, chęć do ćwiczeń, wiercenie się nie spowodowały tego, co poskutkowało pęknięciem, czy nie przegięła np. podczas ćwiczeń. Tego się nie dowiemy. Ale wiem też, że kilka lat temu na oddziale neurochirurgii Hanuta była na sali ze starszą dziewczynką, która przyleciała bodaj helikopterem z miasta gdzieś na północ od Warszawy, bo pękł jej pręt stabilizujący kręgosłup podczas czesania szczotką włosów. Serio. Zapytacie, z czego lichego są te pręty, że tak pękają. Otóż bez przesady - Hania pręty ma od 2012 r. i choć zdarzało się, że się wykrzywiły, przecierały skórę, czy mocowania poluzowały, to nie pękły nigdy. Aż do teraz.

(cd. pod zdjęciem)

IMG_20171229_174735_752
Hania została od razu przyjęta na oddział
i w zasadzie od razu z niego odesłana do domu. Bo w sumie nie ma znaczenia, czy spokojnie sobie częściej poleży w domu, czy w szpitalu, byle obchodzić się z nią jak z jajem. Natomiast - i za to jestem ogromnie wdzięczny, przy zewsząd słyszanych okropnych wiadomościach o powolnie działającej służbie zdrowia - dosłownie w godzinę od zdjęcia RTG lekarze zamówili nowy pręt na 18 stycznia i zaplanowali wtedy przyjęcie na oddział. W piątek 19 stycznia Hania przejdzie jubileuszową, 25 operację w swoim życiu.

Mimo ukatrupienia tzw, strefy komfortu jestem dość spokojny. Trochę jak w sierpniu 2017. Bo to tylko pręt. Jasne, że nie jest fajnie, że trafia do szpitala w ferie, tak jak wtedy w wakacje, ale może to i lepiej, bo nie straci lekcji i znów powalczy z nowym sprzętem o kolejne stypendium. I jeszcze jedno - moja kochana córeczka dba o karierę zawodową ojca - zawsze wstrzeli się z operacjami tak, żeby być już naprawiona po zabiegu przed wielką imprezą sportową (tym razem igrzyska). Inaczej tata musiałby dzielić czas w nocy na spanie przy jej szpitalnym łóżku z transmisjami z eliminacji curlingu z Pjongczang.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Niemniej bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ