Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
sobota, 21 kwietnia 2018

Oczywiście, że tytuł wpisu trochę rodem z zajawień internetowych, a może też i zdjęcie żadnej wartości artystycznej za sobą nie niesie, jednakże wykorzystuję te proste narzędzia wizualnej narracji (serio ja to napisałem?) by przekazać jedną prostą rzecz: są w szpitalu chwile, które na zawsze zostaną przeze mnie zapamiętane. Te straszne zapisują się same, te piękne, jak ta, potrzebują kronikarza.

Obudziła się jakieś dwie godziny po operacji. Przez blok przeleciała jak TGV. Pomachałem jej na sali przedoperacyjnej, uprzedzając członków ekipy nasennej, że delikatnie proszę o przenoszenie na stół, wsiadam w samochód i nim dojechałem do pracy (bo nie lubię siedzieć i czekać, wolę zająć się czymś) dostałem SMS że jest już na sali wybudzeń. Jak zawróciłem i wróciłem była już na górze na oddziale. Spała po 26. operacji, tym razem znów kręgosłupa. Szybka piłka, 30-40 minut, nawet bez intubowania.

Ocknęła się po narkozie jakieś godzinę-dwie później. Oczy rozbiegane szukały sensu w tym co widzą. Powiedziała: Tatuś! Uśmiechnęła się, napiła, obróciła, a ja nie musiałem pytać jak jest. Chwyciła mnie za dłoń i znowu zasnęła. Tych kilka sekund nadaje sens wszystkiemu.

IMG_20180420_144503_080

Ps. O próbach komunijnych Majki i co będzie z Hanią 7 września - napiszę, obiecuję.

*****************************************************************************************************************
A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 19 kwietnia 2018

Z rzeczy najfajniejszych to Maja dostała maksa z tabliczki mnożenia a Hania szóstkę z angielskiego, o czym było notkę niżej. Z jeszcze fajniejszych informacji pani doktor z onkologii dziś trochę mimochodem, trochę sprowokowana pytaniem o termin rezonansu, bardzo przyjemnie podsumowała ostatnie wyniki tegoż, i stwierdziła, że badanie w tubie nie jest konieczne przed wakacjami, a dopiero po nich. Co do wakacji - tfu i tfu - plany są więcej niż zaawansowane.

Pierwszy raz dziewczyny mają mieć swój własny apartament z widokiem na jezioro, drzwi w drzwi z lokum starych i psa. Napisać, że są tym podekscytowane, to nic nie napisać. I fajnie będzie. Żeby więc nic tych planów nie zepsuło to jutro (piątek) wydłużymy pręt podtrzymujący kręgosłup i mam nadzieję porozmawiamy - może nieszczególnie długo, ale liczę, że konkretnie - o tym co się dziś jawi jako operacja przełomowa.

Jej kręgosłup i plecy, zrujnowane guzem, rozbite jamami, osłabione brakiem mięśni utraconych w potwornych poprzednich miesiącach bólu i chemii, muszą przejść gruntowny, wielogodzinny remont, bo inaczej Hani grozi powolne pochylanie się, wykręcanie i trudne do wyobrażenia dalsze kłopoty, o minimalizacji szans na wstanie nie wspominając nawet. Dlatego padł pomysł, który pierwszy raz usłyszałem od lekarza w styczniu - wielkiej operacji docelowej stabilizacji kręgosłupa, jak mniemam kręg po kręgu a nie prętami wzdłuż. Miałby ten zabieg potężny odbyć się na przełomie sierpnia i września. Jak będzie wyglądać, jak się do niego przygotować, czy zabezpieczy Hanię i czy ją wyprostuje - to właśnie trzeba omówić jutro z lekarzem.

A tymczasem dobrej nocy i widzimy się jutro z zaciśniętymi kciukami już po 26. operacji. Zaczynamy drugą ćwiartkę.

DSC_0074*****************************************************************************************************************
A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

 

 

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

- Tata, nie denerwuj się tylko. Headache. Wiesz co to znaczy? - wiedziałem, ale sekundowy ból niepokoju się pojawił dopóki nie zapytała ponownie: - A runny nose? Wymówiła to trochę jak "rainy", ale dotarło, że zakuwa słówka. Niedostatecznie, tzn dostatecznie na mierny, w zeszłym tygodniu. Dlatego w tym uzbrojona na weekend w książki, kartki i zeszyty ćwiczeń miała wyryć na blachę kilkadziesiąt zwrotów chorobowo-bólowych. Miało być ciepło i pięknie, a kolejny weekend będzie w szpitalu po operacji, więc lekcje musiały się zmierzyć z wycieczkami na świeże powietrze.

DSCPDC_0001_BURST20180414140447927_COVER
Maja pomagała jak mogła.
W samochodzie po drodze do Łazienek odpytywała Hanutę ze słówek. Wieczorem gdy starsza moczyła się w wannie i wyszło, że za Chiny Ludowe nie jest w stanie zapamiętać trzęsienia ziemi (skąd trzęsienie w temacie chorób i bólu? Bo było o rannych i zabitych w jego wyniku w czytance), zapisała na kartce earthquake, a także cough i pills i położyła na biurku w ten sposób, że Hanuta relaksująca się przed filmami wieczorem już w łóżku miała cały czas te kartki przed oczami. Szczytem śmieszności było odrabianie angielskiego w knajpie w Zalesiu, przy frytkach i piwie (dzieci i kierowcy nie piły), przybytku gastronomicznego, w którym czas zatrzymał się we wczesnych latach 70-tych i gdzie można do kiełbasy posłuchać śpiewu w asyście elektrycznej gitary na żywo. Było Dire Straits, ale przy Miłości w Zakopanem uciekliśmy. 

Maja do finiszu weekendu w poniedziałek rano nie wyszła z roli, w samochodzie wzięła poprzednią testową kartkę z raptem 7 na 24 poprawnie zapisanymi słowami i przeleciała mieszając od góry do dołu i z powrotem. Hania dostała szóstkę. Earthquake się nie pojawiło.

_20180414_215338
Następną lekcję angielskiego będzie miała być może w poniedziałek w Centrum Zdrowia Dziecka
. Liczę, że po piątkowej operacji w poniedziałek będzie już na tyle wykurowana, że będzie przeć na wyjście do domu. Zabieg przed jego wykonaniem wygląda na "raz-dwa" - raptem wydłużenie pręta, coś co miała wielokrotnie i coś co raczej nie powoduje dłuższego niż 4 dni siedzenia w szpitalu. Ale mam nadzieję na poważne rozmowy z lekarzem odnoście poważnej operacji pod koniec wakacji. To wywołuje u mnie headache, na który nie pomaga żaden painkiller. Jeśli się żadne earthquake nie wydarzy, to za tydzień będę mądrzejszy. Kciuki już można.

*****************************************************************************************************************

A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

15:25, bartosz.raj , Familia
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 kwietnia 2018

Przyśpiewka z hali sportowej na meczach siatkówki pasuje do sytuacji. Odpowiadając na setki pytań o to, jak jest, mówię, że raczej dobrze, odpukać spokój, nic się nie dzieje. Jeśli pytający jest zainteresowany pociągnięciem tematu, dodaję, że od 26 maja 2017 jest - poza (jednym co wyszedł, i drugim co się złamał) prętami - bezboleśnie, co jest samo w sobie niezwykłe. Do tego rezonans niecałe 3 tygodnie temu pokazał, że jest w porządku, więc czym się martwić?

IMG_20180329_180926_524
Jednak jest tak, że wszystko to co się działo do tej pory
nie pozwala zapomnieć, że w gruncie rzeczy Hania siedzi na składzie dynamitu, do którego lont jest cały czas podpalony, ale nie wiadomo gdzie się tli i czy sam zgaśnie, czy nagle pieprznie. Być może napiszę teraz coś idiotycznego, ale tak po prostu jest, że zeszła pierwsza połowa roku, kiedy Hania była w szpitalu przez 150 dni w ciągu 6 miesięcy, przyzwyczaiła do ciosów. Czułem się jak bokser, który w ostatniej rundzie walki, po zainkasowaniu setek ciosów, kolejnych już nie czuje, tylko z obłym ciałem daje się okładać i poddaje masakrze nim nastąpi nieunikniony upadek na deski. O tym co czuła Hania, ile bólu, cierpienia, strachu ją to kosztowało - nawet nie umiem sobie wyobrazić. Jak to zniosła - też nie.
Teraz, kiedy tak długo jest już spokojnie, każdy sygnał o nawet najdrobniejszej anomalii, stresuje bardziej.

Wczoraj spięły jej się palce u obu dłoni, na dłużej niż 2-3 sekundy. Dotychczas zdarzało się, raz to w jednej, raz w drugiej dłoni, nagły skurcz palca lub dwóch, np. podczas krojenia marchewki, podciągania na łóżku etc. Wczoraj po jakiś pracach plastyczno-modelarskich spięły jej się na dłużej. Mówiła mi wieczorem z przejęciem: "Jeszcze na tak długo nigdy się nie przygięły, aż bolało mnie ścięgno pod dłonią". Dziś powtórzyło się na króciutko, na jedną chwilkę, jeden palec, bez bólu. Plecy nie bolą, głowa też nie, rezonans przecież wypadł OK, nie wymiotuje, więc może to nic takiego - tłumaczę sobie. Ale jakiś niepokój jest. Może to zaburzenie elektrolitów czy czegoś tam, może niedobór magnezu, może jakieś zapalenie nerwu/ścięgna. Może. A może jednak to ucisk od pokrzywionego chorobą kręgosłupa w odcinku szyjnym?

DSC_01441
Za 10 dni Hania i tak wyląduje w szpitalu
na wydłużenie pręta, ale jej kręgosłup jest teraz numerem jeden. Brak mięśni na plecach po cholernym zeszłym roku, unieruchomienie na wózku, brak apetytu, wyjęcie jednego pręta - wszystko to powoduje, że kręgosłup ma przerąbane. Trzeba interweniować. Przy okazji wydłużania pręta mamy o tym rozmawiać. O wielkiej operacji kręgosłupa, o stabilizację kręgów jeden do drugiego a nie prętami, o prostowaniu. Ma to się dziać - jeśli wszystko inne będzie OK - pod koniec sierpnia. Czy do tego momentu wytrzyma? Czy da radę trzymać się prosto mimo braku sił i ograniczeń? Czy palce dają znać, że coś się dzieje, czy tylko straszą i wystarczą mag-misie? Zobaczymy w szpitalu. 

Ale na razie jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze. Tylko raz niemocno uderzyło, ale to nic.

*****************************************************************************************************************

A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

piątek, 16 marca 2018

Dobrze, że zadzwoniłem przed weekendem. To zawsze taka dziwna gra - wiedzieć jak najszybciej, czy choć wiadomo, że odwlekanie niczego nie zmieni, przeciągać moment wykonania telefonu do Centrum Zdrowia Dziecka w nieskończoność. W listopadzie nie dobijałem się, w miarę spokojnie czekałem kilka dni, dogadując sobie, że skoro lekarz nie dzwoni, to znaczy, że nic złego tam nie widać. Tym razem podjudzony - także przez kolegów w pracy - zadzwoniłem już po dwóch dniach od badania.

Wynik badania rezonansem jest - jak powiedziała nasza pani doktor - "wszystko dobrze". Była to rozmowa przez telefon, więc krótka, bez cytowania opisu i pokazywania zdjęć, ale najważniejsze słowa/zdania są takie: "nawet coś tam jakaś torbiel zmalała i w jakimś miejscu mniej się świeciło w kontraście nie ma nic złego z jamami i zmiany są drobne, ale w dobrą stronę". Wybaczcie taki bałaganiarski zapis, ale najważniejsze dla mnie z tego przebija - jest OK!

DSC_0142
Walka idzie teraz całą parą w ortopedyczne i ruchowe sprawy.
Hania musi zawalczyć o swój kręgosłup, o ramiona, które lecą do przodu, o postawę, które nie może jej przeszkodzić w ewentualnym powrocie do pionu. Czeka nas poważna rozmowa i pewnie niemniej poważne decyzje. Ale dziś, i przez weekend, czas uśmiechu. Zadzwoniłem do Hani jej o tym powiedzieć. Właśnie wchodziła na ćwiczenia. "Aha, to dobrze". Pewnie, że dobrze! Dzięki Wam wszystkim za kciuki i dobre słowo.

*****************************************************************************************************************

A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 08 marca 2018

Po igrzyskach. To kolejna wielka impreza sportowa, w której ojciec ikonek musi wziąć udział redaktorski, a one na to pozwalają. Jest to dość niezwykłe, że przez wszystkie te lata ciężkich spraw, szpitalnych terminów, operacji i innych cholerstw, zawsze jak przychodzi moment, kiedy zaczyna się mundial, Euro, czy inne gigantycznie zajmujące mnie rzeczy, to się wszystko uspokaja. Mam znajomego, który ma podobne wrażenie ze swoją dziewczynką, także chorą i także często odwiedzającą Centrum Zdrowia Dziecka. Gdy zbliżał się trudny czas w pracy - dolegliwości odpuszczały. Aż chciałoby się napisać - więcej roboty poproszę! Tak jest i tym razem - dwa tygodnie z życia wyjęte na relacje z Korei Południowej były też czasem kontynuacji spokoju.

Już po ostatnich medalach dziewczyny wyjechały w góry. Trochę była to rekompensata za zmarnowane akcjami szpitalnymi styczniowe ferie, kiedy Hania przeleżała oba te dwa tygodnie z powodu pękniętego pręta i kolejnej operacji. Maja brylowała gdzieś w okolicach Zakopanego na stoku, zdobywając najpierw miejsce na pudle a potem złoto! Dumny byłem straszliwie, bo jeśli chodzi o mnie, to narty nie są tym, co Raje lubią najbardziej. Hania brylowała zaś pod stokiem, ale nie tylko. Zapisywanie wyników, wzywanie zawodników, ale też wjazd wyciągiem na górę ("bałam się nawet mniej, niż stojąc na szczycie schodów w sklepie zoologicznym" - skwitowała) oraz nawet zjazd na nartach w roli pasażera. Obie były bardzo zadowolone, mimo minus milionowych temperatur. 

IMG_20180227_102118_9951
Brylowanie przeniosło się w tym tygodniu już do szkoły
. W czwartek rano odbył się Festiwal Angielskiej Piosenki, w którym oczywiście musiała wziąć udział Hania, bo ona musi wziąć udział w prawie wszystkim. Ostatnio na przykład poinformowała mnie, że w weekend wyciskamy soki z buraka, czy coś w ten deseń, bo ona musi zrobić ćwiczenia na osmozę i przygotować się do konkursu przyrodniczego, jakby zajęć było jej mało. Ale wracając do śpiewu, to najpierw było przepisanie tekstu piosenki z polską wymową "bikoz ajm hepi", potem 2 albo i 3 etapy eliminacji, wreszcie finał, bodaj ośmioosobowy z duetami włącznie. Denerwowałem się bardziej niż ona, pięknie wyglądająca w dżinsowej kurtce i kozakach zamszowych. Kiedy wyjechała pod scenę i zaczęła śpiewać a po kilkunastu sekundach cała sala gimnastyczna wypełniona IV, V i VI-klasistami zaczęła w rytm klaskać, spłakałem się bardziej niż na Titanicu, Wielkim Błękicie i Pięknym Umyśle razem wziętych. 

Wyniki nie interesują mnie już tak bardzo, będą w następnym tygodniu, jestem szczęśliwy, także z powodu nadchodzącego weekendu z osmozą oraz mam nadzieję, że szczęście nie minie po kontrolnym rezonansie 14 marca. Nie boli, nie dusi, nie drętwieje, nie chce haftować, więc powinno być w porządku. A po świętach, 20 kwietnia, znów się zoperujemy prętowo, tak by wykurować się na wyjazd na zieloną szkołę. W tym roku nie ma zamiaru jej odpuścić.

*****************************************************************************************************************

A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

wtorek, 13 lutego 2018

Hanuta wróciła na ćwiczenia. Ponoć dziś nawet wstała na nie z ochotą, co znając ją i jej zwyczaje poranne, musiało być w kategorii cudu, bo częściej o 10 przewraca się na drugi bok (wróć: jest przewracana na drugi bok) niż zrywa się jak skowronek. I jak drobny ptaszek ma się na tych ćwiczeniach zachowywać. Nie, żeby od razu ledwo się ruszała, bo jak to ona już chojrakuje podrywając się na ramionach do pozycji siedzącej, zapomniawszy jak niewiele trzeba było, by pręcisko wstrętne się złamało, ale żeby może do czasu kolejnego badania rezonansem (14 marca) i wydłużenia pręta (20 kwietnia) nie prowokowała losu.

Zresztą zależy jej bardzo, bo dostała zgodę na wyjazd z klasą na zieloną szkołę, powód wielu stanów złości i smutku w roku zeszłym. Ma to być 5 dni bez harców na quadach i bez pełzania po lochach więc się wybierze, tylko - tfu - musi być wszystko ok. Na razie jest. Nie licząc lekkiej chrypki siostry - ikonką młodszą zwanej - która w poniedziałek odwiedzała na każdej przerwie szkolną pielęgniarkę, aż ta zadzwoniła do domu, co by zasugerować, że może obłożnie chora Maja pójdzie do domu. I się teraz kuruje i ma zakaz zbliżania się do Hanuty, która co prawda dość na wirusy odporna, ale po co to kusić. Tym bardziej, że obie na brak zajęć nie narzekają. Gdy to piszę, czekam na wieści z trzeciej już chyba tury przesłuchać do konkursu piosenki angielskiej, jutro zaś wypady z okazji Walentynek do fabryki słodyczy. Przeżycie, bo autobusem, co jak sprawdzono będzie możliwe dzięki niskim podłogom.

Oby tak dalej chciałoby się napisać, żeby nie zapeszyć tylko. Więc żeby odgonić głupie myśli, wrzucę sobie zdjęcia z weekendu, co by się nie zapodziały i za każdym razem gdy tu wejdę japę mą uśmiechały.

oneoneIMG_20180211_130516_990DSC_0072

A MOŻE PRZEKAŻECIE SWÓJ 1% HANI? BARDZO PROSZĘ

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 08 lutego 2018

Najlepsi!

Wiecie doskonale, jak Wasza pomoc ułatwia Hani życie. Wszystkie wpłaty z 1% sprawiają, że dużo swobodniej jest walczyć z okropieństwem, mając w tyle głowy, że gdyby coś się stało to znajdą się na to środki. Dlatego bez zbędnego krygowania także w tym roku bardzo Was prosimy o przekazanie swojego 1% na ćwiczenia i sprzęt dla Hani. Odwdzięczymy się pięknymi uśmiechami, relacjami z zakupów nowych sprzętów do rehabilitacji i pisaniną dumnego ojca tej niezwykłej dziewczynki. A tak naprawdę nie potrafimy się odwdzięczyć tak, jakbyśmy chcieli, bo Wasza pomoc jest naprawdę wielka.

Bardzo, bardzo dziękujemy za każdą złotówkę.

Poniżej zaakceptowany przez Fundację Dzieciom Zdążyć z Pomocą apel i potrzebne informacje do wypełnienia w PIT. Dziękuję!

ewsgeg

W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

sobota, 03 lutego 2018

W piątek 2 lutego Hania miała termin rozsznurowywania. Szwy zagoiły się szybko i ładnie, wczoraj jak zmienialiśmy opatrunek wręcz korciło, żeby samemu te niteczki poprzecinać i wywalić, ale oczywiście - uspokajam - ani ona by mi na to nie pozwoliła, ani nie jestem skończonym debilem.
Plan był jak zawsze prosty, poprzedniego dnia przed kursem do Centrum Zdrowia Dziecka Hanuta kima u mnie i potem lecimy na zdjęcie. Ale jak to z planami, wzięły w łeb, bo dziecko oświadczyło, że w piątek to ona idzie z klasą do kina. I weź jej zabroń.

C.d. pod zdjęciem

_20180128_233640
Film zacny - Cudowny chłopiec
- o piątoklasiście ze zdeformowaną buzią, który zmaga się z wszystkim, co wydaje się takie banalnie proste. Na przykład chodzeniem do szkoły. Pozwolono mi wedrzeć się przed końcem seansu, by pomóc Hani przetransportować się z miejsca na wózek, więc z korytarza widziałem ostatnie 10 minut filmu, a i tak wilgotność się pod powiekami pojawiła. Ale ja płacze nawet na Paddingtonie, więc w sumie nic dziwnego. Hania twierdzi, że nie płakała, ale na sali kinowej słychać było pochlipywania.
Takie wypady z kolegami z klasy są dla niej bardzo ważne, wspólne kupowanie popcornu i coli w zestawie, umawianie się kto z kim siedzi, kto po szkole do kogo idzie w odwiedziny. Zawsze się trochę niepokoję tym, że Hania jest odcięta od rówieśników, ale wspominałem już, że klasę ma równą jak mało które, i dzieciaki w niej naprawdę są w porządku.

Po seansie choćby taka niby duperela - my idziemy do samochodu, klasa do autokaru, dzieci się ze sobą żegnają, kilka przyjaciółek podchodzi do wózka, nachyla się i ściska Hanię. To strasznie fajne jest. Potem jedna z dziewczynek wpadła wieczorem do domu a jeszcze niespodziewanie ikonkę starszą nawiedzili koledzy niezapowiedzianie. Wystarczy jeden telefon wieczorem i krótka z nią rozmowa ("nie mogę teraz, bo fajny moment w Harrym Potterze, pa, pa"), by mieć pewność, że jest nakręcona i szczęśliwa po tym dniu.

Wraca też jak bumerang sprawa wyjazdów klasowych. Zwłaszcza zielonej szkoły. W zeszłym roku zdrowie na to nie pozwoliło, w tym - odpukać - nie jest wykluczone. Hania już o tym mówi, że wycieczka ma być w rodzinne strony jej wychowawczyni, co tam mają dzieci zobaczyć, co zwiedzać, jak się odżywiać etc. Będzie musiał z Hanią pojechać rodzic, to pewne, ale na dziś nie jest wykluczone, że da radę. To też ogromna zmiana na plus i dla niej ogromnie ważne. Równie jak nauka, jak staranie się, by dorównywać swoim kolegom z klasy, którzy lekcje mogą mieć normalnie w szkole. W tym tylko tygodniu po feriach Hania dostała 6 z testu z historii i 4 z przyrody ("nizin nie pamiętałam"). Jakie to zdrowe jest obserwować, że jej duma z posiadania drugiej średniej w klasie i ósmej w szkole nie jest wynikiem jakiejś chorej rywalizacji, bo nachwalić się nie może koleżanki, która ma wyższą, tylko zadowoleniem z bycia jak inni.

W niedzielę pouczymy się muzyki (strasznie trudne jakieś pianissimo i inne) a w poniedziałek pojedziemy się rozsznurować wreszcie. Potem jeszcze dwa dni i będzie mogła znowu położyć się w wannie. Cudowna dziewczynka.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Jak co roku prosimy Was o przekazanie 1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

środa, 24 stycznia 2018

Jak rzekła, tak zrobiła. Sobotę przespała. Niedzielę przechichotała. Poniedziałek prześwietlicowała. We wtorek z nudów niemal świrowała, wreszcie popołudniu zgarnęła wypis, recepty, skierowanie na kolejne hospitalizowanie i wyfrunęła do domu. Odespała ten szpital porządnie, niemal do południa. I odpoczywa nadal, oby bez żadnych niespodziewanych wyskoków.

Jeszcze w piątek przed zabiegiem studziłem te zapędy. Niby wiem z wożenia na operacje i doświadczenia spaniem przy jej szpitalnym wyrze już 25 krotnym przez niemal 6 lat, że krojenie jedynie przy okazji gmerania wokół pręta stabilizującego kręgosłup jest zdecydowanie mniej nieprzyjemne w konsekwencjach niż zaglądanie do głowy czy rdzenia kręgowego, ale i tak trzy dni wydawały mi się przesadą.
Po drodze przytrafiły się co prawda epizody z womitem, ale mam nadzieję, że to nie była przypadkowa, nieszczęsna korelacja, że wstawienie nowego drutu zbiegło się z wystąpieniem objawów czegoś gorszego. Na razie jest ok. Natomiast bólowo to w ogóle fenomenalnie. W zasadzie zabolało raz, po dobie siadała, po dwóch zrezygnowała w nocy z pinia syropu przeciwbólowego. Terminator w ciele drobnej 11-letniej dziewczynki.

IMG_20180120_195715_710
Nim zdołaliśmy się porządnie nie wyspać
(ja) i zobaczyć z wszystkimi paniami pielęgniarkami, już mówiliśmy do widzenia. Dosłownie, bo według słów lekarza za chwilę wrócimy na wydłużanie pręta. Z tego co zrozumiałem ów obecny, nowy, jest wstawiony delikatnie, bez naprężeń. Po 8-12 tygodniach się go "rozepchnie" by Hani nadać bardziej prosty kształt pleców. Nie wiem jak to dokładnie opisać. Dłuższy pręt "naprostuje" lekki łuk, w jaki teraz skręca jej rosnący kręgosłup. A potem będziemy działać dalej. Na razie ma termin na 20 kwietnia. Wcześniej, 14 marca pojawimy się w CZD na rezonansie. Wiadomo, że chciałbym, aby pokazał, że inne rzeczy fundamentalne - guz i jamy - nie śmiały drgnąć. Wtedy można się będzie skupić na kręgosłupie. 

Dziękuję Wam za dobre słowa i kciuki, tutaj, na Facebooku, czy rozmowach "na żywo". Niezmiennie pomagają. Bo do szpitala, nawet takiego krótkiego, nawet w sytuacji kiedy wszystko idzie dobrze i opieka niezmiennie jest najlepsza na świecie, przyzwyczaić i polubić się nie da.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Jak co roku prosimy Was o przekazanie 1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie proszę: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny:

Numer konta Hani:
13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam możliwości korzystania z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Numer konta fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą:

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

piątek, 19 stycznia 2018

Nerwy były tylko tuż przed samym uśpieniem, tradycyjnie. Kiedy lekarze anestezjolodzy tańczący z papierami wokół Hani na sali przed-operacyjnej poinformowali, że doktor operujący chciałby przywitać moja ikonkę na łóżku transportowym. Przekładanie się Hanucie nie spodobało i wywołało stres. Dwie godziny później było już po. Lekarz, który wcześniej rano oglądał Hani plecy potwierdził co zrobił - złamany pręt wyjął, nowy wstawił, na razie bez wielkiego naprężenia. Jest też kilka nowości.

Pierwszą jest to, że w nowym pręcie zostawiono zapas, który za 8-12 tygodni trzeba będzie wydłużyć. Nie powtórzę dokładnie słów, ale chodzi o to, że Hanię trzeba teraz rozprężyć a nie ściskać. Pręt jest przymocowany na górze i na dole, więc można tym sterować. Drugą nowością jest to, że doktor nie wspomniał o całkowitym usuwaniu drutu. Trzecią - że obecna stabilizacja to trochę takie narzędzie dla rosnących dzieci, tymczasem trzeba już powoli myśleć o permanentnym wzmocnieniu i naprawieniu Hani kręgosłupa, dużej operacji, kręg po kręgu. Padło tu jakieś mądre medyczne hasło, ale nie spamiętałem. Zapytałem tylko, czy to oznacza też prostowanie. No właśnie. To jest właśnie to pytanie na przyszłość.

Na razie cieszy, że Hania wygląda po operacji bardzo ładnie, długo spała, a w przerwach między morfinową drzemką pyskuje i dyryguje. To wskazuje na radosny weekend. Oby tak dalej bez żadnych nieprzewidzianych cyrków.

DSC_00461
**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Podaję również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie daje nam skorzystać z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset złotych na jakiś cel i potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 18 stycznia 2018

Stosując miarę lat małżeńskich, Hania jeśli - odpukać - wszystko pójdzie dobrze i nie będzie w nocy nieprzewidzianych sytuacji helikopterowych i innych, zostanie rano zabrana na pierwszą zmianę na bloku operacyjnym, gdzie przejdzie swój 25. zabieg w życiu. Srebrny jubileusz. Zgodziliśmy się z lekarzem, że w złote gody nie chcemy celować.

Cóż zostanie zrobione w ciałku Hani? Na pewno pręt, który - zdarza się - pękł trzeba wymienić, bo złamał się w miejscu, które nie pozwoli chwycić go kleszczami i przymocować na nowo do kręgosłupa. Z tego co zrozumiałem dojście do niego będzie od dołu, więc może będzie mieć jedną ranę, a może dwie, nie wiem. Może być też tak, że już w narkozie i już po otworzeniu, lekarz uzna, że pręt po prostu wyjmuje. Nie wiem czy bym tego chciał. Mam wrażenie, a niestety rzadko ono mnie oszukuje, że Hania się "skręciła" bardziej, że skrzywienie kręgosłupa się pogłębiło. Więc warto może ten drut wspierający zachować.

Znów pisząc jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem koło południa Hania powinna być już wybudzona na sali pooperacyjnej lub nawet w drodze na oddział neurochirurgii z powrotem. Z naszej klasyfikacji ten zabieg jest operacją typu "phi...", bo poza raną nie powinna powodować żadnych innych bóli. Jeśli wszystko... wiadomo... to w przyszłym tygodniu wróci do domu. I to może jeszcze bardziej w jego pierwszej, niż drugiej połowie. Nie raz pokazywała, że jeśli chodzi o dochodzenie do siebie, to jeśli jej się nic nie komplikuje w ciele i głowie, jest mistrzynią.

(cd. poniżej zdjęcia)

DSC_0045
Tymczasem właśnie teraz zasypia w łóżku pod oknem sali nr 5. Tej samej, w tym samym miejscu, co niemal równo siedem lat temu wylądowała pierwszy raz w swoim życiu w szpitalu. Warunki ma komfortowe, są ferie to i mniej dzieci na oddziale, leżymy sami. Cała procedura przyjęcia na izbę nie zmieniła się od 5 miesięcy, kiedy czyniliśmy to ostatnim razem i muszę przyznać, że to jak z pływaniem - nie zapomina się. Korytarze Centrum Zdrowia Dziecka możemy z Hanią pokonywać z zamkniętymi oczami, plan akcji był rozpisany w głowie i realizowany bez przeszkód: telefon na onkologię dzienną, wproszenie się na zakłucie portu, zakłucie, izba przyjęć, lekarz, poczekalnia, pani pielęgniarka z neurochirurgii, winda, sala numer 5, pobranie krwi, ku wielkiej radości pań, że Hania jest już zakłuta, bo wszyscy pamiętamy jakie horrory działy się rok temu przy tej czynności, a potem wielogodzinne ściganie Hani po korytarzach, bo co trzeba było coś zbadać, czy pobrać, to ona była na jakiś zajęciach w świetlicy. I tak do wieczora.

Nasze łóżko do spania dla taty wciąż jest w składziku pod ścianą, czekało. Zaraz je wyciągam i też poddaje się nocnej procedurze. Najpierw godzina pod łazienką w kolejce do prysznica, potem herbatka w kuchni, potem książka, komórka, książka, próba zaśnięcia, komórka i ostateczna rezygnacja ze snu podczas robienia kawy. Tak już jest, że w szpitalu dobrze śpi tylko ona. Na zdrowie!

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z pieniędzy przed ich wydaniem. A nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani.
Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

wtorek, 16 stycznia 2018

Hania czeka na operację złamanego w zeszłą środę pręta. Jak już pisałem w poprzednim okienku, chrupnęło podczas drapania po plecach i badanie RTG pokazało, że podtrzymująca jej kręgosłup konstrukcja pękła. Daruję jej i Wam wrzucanie zdjęcia, bo nie wygląda sympatycznie. Pobolewa przy ruszaniu. W czwartek nowy pręt ma być już w szpitalu, razem z nami. W piątek planowany jest zabieg.

W międzyczasie Hanutę dziabnął wirus, ale wszystko wskazuje na to, że da mu radę i przyjęcie na oddział odbędzie się bez kłopotów. Tak naprawdę wciąż nie wiem, czy lekarz, który odpowiada za stabilizację kręgosłupa zdecyduje się na wymianę, czy usunięcie złamanego pręta. Dowiemy się. Tak czy siak drugi tydzień ferii spędzi również głównie w pozycji leżącej, tym razem po 25. operacji.

Majka, jak zwykle przy takich okazjach, też rykoszetem dostaje. Przez dwa dni była ze mną, pojechaliśmy m.in na wystawę LEGO, na której Hania już zdążyła być. Po drodze, w samochodzie, opowiadała o swoich urodzinach, które były w sobotę, to znaczy goście przyszli w sobotę, bo 1.01 Mai nie było w domu. Wszystko się udało, nawet Hania wzięła w nich udział, mimo chrobotania przy poruszaniu się. Maja mówiła o torcie w kształcie sera i nagle zaczęła wspominać o roku poprzednim, kiedy jej gości zmierzających na imprezę wystraszyła stojąca pod domem karetka, zabierająca starszą siostrę półprzytomną do szpitala.

  • - Hani ciałko mnie nie lubi - powiedziała Maja.

DSC_0040
Niesprawiedliwością byłoby pomyśleć
, że myśli egoistycznie, że tylko o sobie, i że choroba Hani psuje jej kolejne urodziny, czy ferie. Bo zaraz dodała, że gdy dowiedziała się, że Hania jest w szpitalu, i że pręt jest złamany to się popłakała w szkole. Pamiętam jak strasznie łkała, gdy rok temu Hanię zabierało pogotowie. To było straszne. Tym razem próbuję jej wytłumaczyć, że przecież (wiem, jak dziwnie to teraz zabrzmi) de facto nic strasznego się nie dzieje, że to "tylko" pręt i najważniejsze, że nie wracają żadne na razie inne objawy. To co w tym wszystkim najfajniejsze, to że ja i Maja będziemy mieli paradoksalnie więcej czasu dla siebie, bo kiedy nie będą z Hanią w szpitalu, to będę z Mają w domu.

A na razie jesteśmy po telefonie do gabinetu zabiegowego na dziennej onkologii, gdzie znajome "ciocie" zakłują port i przed rejestracją na izbie, w czwartek. To jak jazda na rowerze. Nie zapomina się, choć od ostatniej operacji minęło "aż" 5 miesięcy.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Niemniej bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

czwartek, 11 stycznia 2018

Pisałem już tu kiedyś, że ogromniasta platforma społecznościowa przypomina niekoniecznie miłe wspomnienia z zeszłego roku. Zwłaszcza styczeń był pod tym względem upiorny - zapaść, atak, ból, karetka, szpital i wiele strasznych rzeczy po drodze. Dosłownie dwa-trzy dni temu pokazało mi się zdjęcie Hani z podpisem "Już lepiej". Z onkologii. Potem jeszcze 5 miesięcy lepiej nie było. Pojawił się znów we mnie irracjonalny strach, obawa przed tym, co w każdej chwili może się wydarzyć. Tak już chyba jest, kiedy siedzi się z dzieckiem na tykającej bombie i tylko od niej zależy, czy będzie tak łaskawa tykać bez eksplozji.

Pieprznęło wczoraj wieczorem. Uspokoję od razu: nie najgorzej. Hania siedziała i podrapała się z tyłu na dole po plecach. Coś chrupnęło, poczuła ból. Później jeszcze miała lekcję angielskiego, uczyła się do historii. Była zadowolona, bo ze szkolnej wywiadówki dowiedziała się, że jej wyniki w nauce dały jej kolejne stypendium po I semestrze. Gdy się nie ruszała, nie bolało. Opisywała to jak skurcz mięśnia, na pewno nie ból jam. Innych objawów (głowa, drętwienie, inne paskudztwa) nie było, a to bolesne uwieranie raz pojawiało się z lewej strony, raz z przodu na wysokości dolnych żeber, raz z tyłu. Rano nie minęło, przy obracaniu w łóżku coś tam ciągle chrupało. Pojechała do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie rentgen wykazał, że jej ostatni pręt podtrzymujący kręgosłup pękł.

Oczywiście, zastanawiam się, czy jej dobra forma, chęć do ćwiczeń, wiercenie się nie spowodowały tego, co poskutkowało pęknięciem, czy nie przegięła np. podczas ćwiczeń. Tego się nie dowiemy. Ale wiem też, że kilka lat temu na oddziale neurochirurgii Hanuta była na sali ze starszą dziewczynką, która przyleciała bodaj helikopterem z miasta gdzieś na północ od Warszawy, bo pękł jej pręt stabilizujący kręgosłup podczas czesania szczotką włosów. Serio. Zapytacie, z czego lichego są te pręty, że tak pękają. Otóż bez przesady - Hania pręty ma od 2012 r. i choć zdarzało się, że się wykrzywiły, przecierały skórę, czy mocowania poluzowały, to nie pękły nigdy. Aż do teraz.

(cd. pod zdjęciem)

IMG_20171229_174735_752
Hania została od razu przyjęta na oddział
i w zasadzie od razu z niego odesłana do domu. Bo w sumie nie ma znaczenia, czy spokojnie sobie częściej poleży w domu, czy w szpitalu, byle obchodzić się z nią jak z jajem. Natomiast - i za to jestem ogromnie wdzięczny, przy zewsząd słyszanych okropnych wiadomościach o powolnie działającej służbie zdrowia - dosłownie w godzinę od zdjęcia RTG lekarze zamówili nowy pręt na 18 stycznia i zaplanowali wtedy przyjęcie na oddział. W piątek 19 stycznia Hania przejdzie jubileuszową, 25 operację w swoim życiu.

Mimo ukatrupienia tzw, strefy komfortu jestem dość spokojny. Trochę jak w sierpniu 2017. Bo to tylko pręt. Jasne, że nie jest fajnie, że trafia do szpitala w ferie, tak jak wtedy w wakacje, ale może to i lepiej, bo nie straci lekcji i znów powalczy z nowym sprzętem o kolejne stypendium. I jeszcze jedno - moja kochana córeczka dba o karierę zawodową ojca - zawsze wstrzeli się z operacjami tak, żeby być już naprawiona po zabiegu przed wielką imprezą sportową (tym razem igrzyska). Inaczej tata musiałby dzielić czas w nocy na spanie przy jej szpitalnym łóżku z transmisjami z eliminacji curlingu z Pjongczang.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również drugi numer konta. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Niemniej bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

niedziela, 24 grudnia 2017

W zeszłym roku i poprzednich latach też, byłem enigmatycznie-lakoniczny w okresie przedświątecznym, kiedy wrzucałem na bloga wystukaną w uniesieniu notkę z życzeniami dla Was, naszych przyjaciół. Zapewne (serio, nie sprawdzam teraz) było tam coś o świętym spokoju na święta i po nich, oraz że (zapewne) życzę sobie aby kolejny rok był nie gorszy (to wcześniej) lub, że na pewno nie może być jeszcze gorszy (to rok temu). Otóż zawsze może, jak się okazało.

Przetrawiony, pogryziony, poobijany i posiniaczony w 2017 roku - piszę niby o sobie, ale wiecie przecież doskonale, że chodzi mi, nawet nie głównie, ale wręcz wyłącznie, o cierpienie Hani i wyrzeczenia Mai - dziś zmieniam taktykę. Mam generalnie w pupie (dupie zabraniają mi pisać ikonki), czy będę niepotrzebnie kusił los, czy może myślenie o tym, co może się wydarzyć złego, doprowadzi do wykrakania nieszczęść. Nie jestem przesądny, zaklinanie nic nie daje, wiara to w moim przypadku tylko modlitwy ateisty. Będzie jak będzie, co nie oznacza, że po ostatnich 7 miesiącach nie jestem dobrej myśli. Mam więc inny pomysł na ten wpis - będę życzył córkom, sobie, rodzinie, tego co naprawdę sobie życzę. I niech się do jasnej cholery spełni! Zaczynamy:

DSC_0019
1) Chcę, aby Hania ćwiczyła ciężko na rehabilitacji. Żeby męczyła nogi i swojego pana Mateusza (pozdrawiamy!) niekończącymi się opowieściami, włącznie z tymi, które powinny pozostać tajemnicą.

2) Chcę, aby Maja była łobuzem. Żeby nie dawała się smutkom, żeby nie odpuszczała w szkole i żeby pozostała fantastycznie pyskującą małą dziewczynką z własnym, nieprzeciętnym rozumem.

3) Chcę, abyśmy regularnie bywali w szpitalu - na przepłukanie portu i cokwartalne sprawdzanie w rezonansie, czy nadal gówniarz stoi, nie rozpycha się i nie pojawiają się wstrętne, paraliżujące jamy.

4) Chcę, żeby coraz więcej koników wyścigowych i innych rekreacyjnych chabet zajadało się paszą mojej Karoliny, a ja dzięki temu miał codzienny trening z przerzuceniem tony worków z kontenera do samochodu.

5) Chcę być jedyną osobą w tym domu, która obudzi się rano i wiedząc doskonale dlaczego haftnie nad klozetem. Żadnych innych womitów proszę nie planować. Żadnych neurologicznych ucisków w głowie, czy nawet gryp żołądkowych też nie.

6) Chcę, aby Mai zęby wciąż były zdrowe a przekłute uszy nie zarastały. Żeby mogła upiększać swoją nietuzinkową urodę opaskami wkładanymi na czapki ile razy chce.

7) Chcę i dobrze byłoby, aby samochód jeszcze trochę wytrzymał tych wielu jazd do CZD i ewentualnie, by spadły z nieba pieniądze na nowszy. Jak starczy na jedzenie dla dzieci, to ja mogę zagryzać trawą i zapijać winem z Biedronki za 9,90. Byle trawa rosła.

8) Chcę, by starczyło czasu na wymarzone oczko wodne ze złotymi karpiami koi - na wiosnę! Będą tam też złote grążele i chyba rozrastająca się rodzina pyszczaków też chciałaby większe lokum. Hania planuje pomost z dojazdem dla wózka inwalidzkiego.

9) Ma nic nie boleć. Poza kostką. Dobrze, że boli. Żadnych bóli głów i pleców. Żadnych bóli dusz. Może być ból serca, ale na rozczarowania miłosne córkom coś zawsze poradzę.

10) Chciałbym, aby jedno z dzieci nie przebiło jeszcze 40 kg, a drugie wreszcie wróciło powyżej 30 kg. Dla obu rekomenduję basen. Zaczniemy już po świętach. Karolina od 10 lat waży tyle samo.

11) To i o mnie - chciałbym na koniec roku wyglądać jak Karolak po metamorfozie. Najlepiej, jakbym stał się tak durny, żeby nie umieć znaleźć alibi, do ruszania się i ograniczenia żarcia. Żarcia w postaci trzech kanapek o 1 w nocy po powrocie z pracy.

12) Chcę, aby Karolina była szczęśliwa, i żeby zadziało się to dzięki mnie. Póki mogę. I żeby była na biało. A potem by dziewczynki miały siostrę. Albo brata! 

13) Chcę, by dzieci miały ze mną święty spokój i wiele do powiedzenia. Wszystko nawet. Żeby pyskowały, kłóciły się, dogadywały i dopytywały. Żeby miały swoje zdanie. I żeby nigdy nie usłyszały ode mnie "nie masz pojęcia, bo jesteś dzieckiem".

14) Jeśli ktoś ma chorować, to ja. Dam sobie radę. Pozdrawiam panią lekarkę z badań okresowych do pracy, która dała mi przepustkę jeno na trzy miesiące i w styczniu zobaczymy się ponownie. Mam wydruk wyników ciśnienia. Będzie pani zadowolona.

15) Chcę, aby lekarze z onkologii i neurochirurgii CZD któregoś dnia przyszli do pracy i zastali puste sale i puste łóżka - kochani, spokojnych świąt i całego roku. Dziękujemy wam bardzo, dziękujemy, że jesteście.

16) Chcę wygrać igrzyska i mundial a na dokładkę MŚ siatkarzy. Bo mam najlepszy zespół na świecie #Sport.pl i nie chcę zawieść tych wspaniałych ludzi. To musi być nasz rok.

17)  Chcę, aby w Biedronce nigdy nie zabrakło łososia a w Danii pomysłów na nowe lego. Bo znikną mi wtedy pomysły na spędzanie weekendów z dziećmi. I oby ich było jak najwięcej, najlepiej 52.

18) Chcę, żeby w lato było słońce, jak będziemy wszyscy tam razem na Mazurach. I żebyśmy trafili na jakieś fajne miejsce, jak dotąd. I żeby nie powtórzyły się 100 km nocne jazdy na SOR w Olsztynie.

19) Chcę, aby Hani włosy urosły na tyle, żeby po lekkim skróceniu równały się z tymi nimfowymi Mai, którą namawiam usilnie na skrócenie, ale też z podziwem oglądam te złote pasma. Hani miedziane loki są piękne.

20) Chcę, żeby cała moja rodzina - mama, siostra, i jeszcze szersze kręgi  - mieli święty spokój. I żeby to co mówię, było dla nich warte uwagi. A babci mojej ostatniej żyjącej co najmniej 111 lat życzę.

21) Chciałbym znów móc przeczytać co najmniej 52 książki w 2018 r. i mogą to być same kryminały. Teraz czytam nowego dla siebie szwedzkiego autora i ma on co najmniej 12 tomów zbrodni z Goteborga. Super!

22) Żeby było bosko. Żeby było przynajmniej tak jak w II połowie 2017 r. I żeby nigdy nie powtórzyła się I połowa 2017. I żebym mógł Wam wszystkim pisać jak jest dobrze. Dziękuję, że jesteście z nami. Dziękuję, to ulga w cierpieniu i wspaniała widownia w chwaleniu. Oby tylko to drugie teraz na długo.

DSC_0018
Kończę na swojej liczbie szczęśliwej, 22. Nie życzę Wam świętego spokoju. Niech będzie ciekawie. Niech będzie dobrze. Niech będzie normalnie.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

środa, 13 grudnia 2017

Maja czytająca Hani "Anię z Zielonego Wzgórza - zdjęcie to spodobało się Wam na Facebooku, więc nie ma co skrywać tylko tam. Oto one:

20171128_203545_resized
Przyczynkiem staje się też do napisania
, że pomoc siostry w czytaniu kolejnych rozdziałów Hani nie pomogła zbytnio, i po raz kolejny Hania ma przesunięty termin dokończenia lektury. Nie, to nie tak, że jej nie wchodzi, bo nie lubi czytać czy nie lubi tej historii, ale po prostu dzisiejszy świat pełen jest pokus. Sam tak miałem - książka leżała na brzegu wanny a ja klikałem w smartfonie po nocy. Dopiero żelazna dyscyplina, czyli wprowadzenie godzin kiedy po komórkę nie sięgam (piszę o sobie, najczęściej to 1-3 rano...) pomogło na skupienie się na czytaniu. Dziś jestem w połowie 52 książki w tym roku i strasznie mi się to podoba. Hani trochę mniej. Akurat tego po mnie na razie nie ma. Nie po mnie również ma odsuwanie wszystkiego na ostatnią chwilę. Może z wiekiem, jak to mówią wapniaki, jej minie.

Muzycznie pasujemy do siebie znaczniej, choć akurat jej wybór repertuaru festiwalowego nie jest mi po drodze. Zadzwoniła jakoś tak tydzień temu, kiedy nie byliśmy razem i nakazała spisanie słów do przeboju. Miałem napisać polską wymowę, żeby mogła szybko przyswoić na zbliżający się wielkimi krokami konkurs piosenki angielsko-języcznej. Przysłuchania były w środę. Poszło jej nieźle, bo nie została odrzucona. Byłem z siebie niemal tak samo dumny jak z niej.

Na razie nie umiem zaciekawić jej dwuznacznością tych wyborów. Ona po prostu bierze piosenkę i ją śpiewa, bo jej się podoba. Ja mam łzy w oczach, kiedy 11-letnie dziecko, które już ponad połowę swojego życia jeździ na wózku inwalidzkim, śpiewa: "Bikoz ajm hepi".
A w sobotę jeszcze występuje w plenerze pod gminnym ratuszem z polskim już repertuarem "To co dobre".
Śmiałość - to też nie jest cecha, którą jako dziecko miałem, do dorosłości pozostało mi raczej "loł selfestim". Nim więc się zawstydzę i wzruszę dokonaniami moich ikonek, zakończę pisząc, że jestem "Hepi" i żeby "To co dobre" trwało jak najdłużej.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

 

 

21:53, bartosz.raj
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 grudnia 2017

[TEKST NAPISANY W FORMIE LISTU, PUSZCZONY DALEJ W WERSJI ANGIELSKIEJ, WYKORZYSTUJĄCY MOJE ZAPISKI Z TEGO BLOGA Z LAT 2016 I 2017. SZCZEGÓŁY NIECO PÓŹNIEJ]

Moja córka przez ostatnie 6 lat miała 24 operacje. Najnowszy rezonans magnetyczny pokazał, że przynajmniej przez chwilę nie są potrzebne kolejne. Jedynym pocieszeniem dla cierpiącego dziecka jest to, że opiekują się nim świetni lekarze, którzy mają dostęp do nowoczesnych terapii i sprzętu. Dlatego tam mocno wkurza mnie nagonka na Wielką Orkiestrę.

Napiszę to zdanie, choć wiem, że może zabrzmieć, jakbym komuś życzył źle. Nigdy bym tak nie pomyślał. Ale gdyby doszło do sytuacji ekstremalnych, chciałbym, aby dzieci największych krytyków Jerzego Owsiaka mogły zostać uratowane przez lekarzy, którzy nie pozbawią ich szansy diagnozowania sprzętem z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Ja to szczęście mam.

wosp2015_22568882
Do niedawna nie przejmowałem się krytyką działań WOŚP
. Ignorowałem te głosy, nie czułem potrzeby dyskutowania z nimi. Raz dlatego, że jestem przekonany, iż dając pieniądze na coroczną zbiórkę WOŚP robię dobrze. Dwa, że nie widziałem szans na przekonanie kogoś, kto nie używa argumentów, zastępując je ociekającymi jadem insynuacjami. Że to propaganda, że to za nasze pieniądze, że nie można wymagać od ludzi, by finansowali leczenie w kraju, w którym powinien to robić rząd. A przede wszystkim, że skoro WOŚP jest tak wielkim sukcesem, po każdym finale okazuje się, że bije rekordy, zdobywa miliony na ratowanie dzieci i nie tylko, to na pewno jest w tym jakiś przekręt.

Nie emocjonowałem się Wielką Orkiestrą przez jej już ponad 20 lat działalności specjalnie bardziej niż inni. Nie chodziłem z puszką po ulicach, ale wkładałem do niej pieniądze i przyklejałem jej serduszko na ubraniu. Nie śledziłem z zapartym tchem krzykliwych relacji w TV, ale cieszyłem się, kiedy zagraniczne media podawały informacje o jej fenomenie. Nie nawoływałem znajomych na Facebooku, żeby zbierali i dawali na WOŚP, ale dobrze się czułem, kiedy w każdym kolejnym styczniu okazywało się, że znów został pobity niebotyczny rekord.

Wiele zmieniło się w 2006 r. Urodziła się moja starsza córka Hania i w pierwszych godzinach życia przeszła badania, które szpital mógł przeprowadzić dzięki programowi sfinansowanemu przez WOŚP (słuch). Leżała też w inkubatorze naświetlającym, bo miała po urodzeniu żółtaczkę. Nie muszę pisać, że i na tym sprzęcie był znak Orkiestry. Jej siostra Maja, która pojawiła się na świecie w Nowy Rok 2009 była z kolei diagnozowana sprzętem z WOŚP po wykryciu u niej poważnej anemii krwi oraz wciąż w wieku niemowlęcym przy odkrywaniu wad w budowie jej bioder.
Nie, nie jestem głupi i zdaję sobie sprawę, że inne sprzęty medyczne też przez kogoś zostały sfinansowane. Ależ oczywiście. Tyle tylko, że w szpitalach były również te zakupione ze środków zebranych przez Orkiestrę. Dzięki swoim córkom namacalnie zrozumiałem, że nie wpłacam pieniędzy na hasła i programy, nie poddaję się jakiejś propagandzie, która ma na celu napchanie kieszeni nieuczciwym ludziom, żerującym na chorych dzieciach. Slogany „ratowanie noworodków”, czy „ratownictwo medyczne” zamieniły się w widzianą i doznawaną pomoc dla konkretnych małych ludzi. Moich dzieci.

Nie, nie ruszyłem w miasto zbierać na WOŚP. Po prostu cieszyłem się, że istnieje w tym kraju taka akcja, i że dzięki niej tak wiele można zrobić. Że co do formy jest wyjątkowa, choć na pewno nie jest jedyną, i że to bardzo dobrze i niech gra do końca świata i jeden dzień dłużej.

W 2012 roku zmieniło się więcej, zmieniło się wszystko. U mojej Hani wykryto nowotwór. Kilkanaście centymetrów guza od nasady głowy do połowy wtedy małych, pięcioletnich pleców. Przeszła do dziś, przez niecałe sześć lat, operacje wstawienia zastawki (czterokrotnie), częściowego usunięcia guza z rdzenia kręgowego, wszczepienia jednego, a potem drugiego pręta stabilizującego jej rozwalony przez nowotwór kręgosłup, operacje drenowania kręgosłupa (trzy) wokół, którego pojawiły się jamy. W sumie miała już 24 zabiegi w pełnej narkozie, ostatni w sierpniu 2017 roku. Nie chodzi samodzielnie z powodu paraliżu nóg, pierwotnie wywołanego uciskiem guza na rdzeń, potem pogłębionego przez wspomniane jamy. Pomiędzy operacjami walczyła z objawami padaczki, przechodziła kilka rodzajów chemioterapii, a gdy starczało sił próbowała się rehabilitować.

bfvsg
Żyje
, bo nowotwór nie jest na szczęście z tych mocno złośliwych. Jest pod stałą opieką Kliniki Onkologii Centrum Zdrowia Dziecka, tamtejszego oddziału neurochirurgii, była też pacjentką oddziału chirurgii kręgosłupa Instytutu Matki i Dziecka.

Żyje, bo od pierwszych objawów choroby (potykanie się na prostej drodze) trafiła pod opiekę znakomitych lekarzy z Centrum Zdrowia Dziecka. Po wykonanym tam pierwszym w jej życiu rezonansie magnetycznym, wiadomo było, że czeka nas wieloetapowy wyścig i walka o każdy normalny dzień. Tak, jedyna wtedy w szpitalu tuba do robienia rezonansu była darem WOŚP. Nie tyle pamiętam to sprzed 6 lat, ale utrwaliłem sobie obraz naklejonego wielkiego serca, gdy kilkanaście już razy stałem przed wyjącym sprzętem o nazwie Sonata, trzymając Hanię za wystającą z rury stopę.

Chcę Wam jeszcze opowiedzieć jedną historię z tego makabrycznego dla mojej córki i dla mnie czasu. Także tym z Was, którzy przy okazji kolejnego styczniowego finału WOŚP będą z tej akcji drwić i oburzać się, że jej rozmach „zmusza” ludzi do płacenia. Może pozwoli komuś zrozumieć, dlaczego z tak wielką wściekłością i cholernym smutkiem odbieram teraz te ataki. Mógłbym - kiedyś nawet o tym myślałem - stworzyć obszerny album zdjęć sprzętów medycznych, które badają i leczą Hanię, a zostały zakupione ze środków zebranych przez Orkiestrę. Tuba rezonansu, sprzęt do badania ciśnienia dna oka, do badania pracy mózgu i wiele, wiele innych.

Zamiast tego opiszę tylko jedną konkretną sytuację.

Końcówka marca 2012. Zaraz po diagnozie. Hania już z zastawką w głowie wróciła do szpitala na operację usunięcia nowotworu. Nie wiedzieliśmy wtedy jakiego, bo lekarze nie ryzykowali pobrania wycinka z rdzenia kręgowego. Wiedzieliśmy, że w najlepszym wypadku Hania operację przeżyje, ale może być dotkliwie sparaliżowana. Że najpewniej nie będzie mogła chodzić. W najgorszym - nie przeżyje, lub paraliż dotknie też narządów odpowiedzialnych za oddech, mowę. Żyłem wtedy jak topielec, nieświadomy świata zewnętrznego, coraz bardziej tracący wiarę. Pamiętam, że wyboru nie było - brak zgody na operację oznaczał, że śledzę konanie dziecka na żywo. Jej ciało coraz bardziej było przygięte, nowotwór napierał.

Przed operacją Hania miała badania. Nie wiem dziś jak je fachowo nazywają, wiem, że sprzęt pozwalał na ocenę w różnych punktach jej ciała czegoś, co chyba kolokwialnie pacjenci nazywają "potencjałami". Potem, w trakcie operacji, potencjały w tych punktach są mierzone non-stop. I jeśli się zmieniają, spadają, to oznacza, że w wyniku działań operacyjnych postępuje paraliż. Osoba, która prowadziła mnie z Hanią na badanie wprost powiedziała, że to wyjątkowa sytuacja, bo nigdzie w Polsce poza Centrum Zdrowia Dziecka (dziś może jest inaczej), nie ma takiej aparatury, więc dobrze, że nie szukaliśmy szans na przeniesienie operacji do innego szpitala.

Wiele miesięcy później dostałem historię choroby Hani z opisem tej trwającej 8 godzin operacji. Opisywał ją jeden z trzech lekarzy, najlepszy z najlepszych na oddziale, którzy moją córkę otwierali. Przytoczę zgodnie z oryginałem:

"[...] otwarto kanał kręgowy [...] rdzeń pogrubiały wyraźnie z naciekami guza. [...] po otwarciu szczeliny dotarto do masy nowotworu. [...] przystąpiono do usuwania guza przy pomocy aspiratora ultradźwiękowego [...] po oczyszczeniu całości jamy w obszarze C5 próbowano usuwać zmiany związane z naciekami... [...] jednak próby prowadziły do całkowitego zaniku potencjału i konieczności odczekania, aż potencjał pojawi się ponownie. W związku z powyższymi zaburzeniami [...] zabieg zakończono, traktując usunięcie jako częściowe [...]. 

Hania żyje, bo wybitni lekarze mieli w trakcie tego arcytrudnego zabiegu dostęp do najnowszego sprzętu. Pozwolił on podejmować w stanie skrajnie stresującym dobre decyzje. Mógł on być jakiegokolwiek pochodzenia, dziękuję, że był ze zbiórki WOŚP. Tak jak dziesiątki innych, z którymi niestety moje dziecko ma do czynienia od 6 lat niemal cały czas.

Nowotwór nadal ma kilkanaście centymetrów, ale wierzę, że nie zagraża jej życiu. Na rezonansie magnetycznym w listopadzie 2017 okazało się, że po zareagowaniu na chemioterapię - stanął. Obraz bez zmian, czyli nic gorzej. Liczę, że dzięki ćwiczeniom cofnie się także paraliż. Córka zastanawiała się przed badaniem, w której tubie będzie leżała tym razem. Bo już są dwie. A i tak potrzeby są większe, pracują cały czas, także w weekendy, dając lekarzom możliwości szybkiego diagnozowania. W tej drugiej też mogłem być z dzieckiem podczas badania. I też przez te 30 minut, przepełniony obawą o wynik, wpatrywałem się w serduszko Orkiestry.

To dlatego tak skrajnie wkurza mnie nagonka na akcję Owsiaka. I dlatego tak bardzo bym chciał, aby dzieci największych jej krytyków, mogły zostać uratowane przez lekarzy, którzy nie pozbawią ich szansy diagnozowania tym sprzętem. Oby nigdy nie musieli się przekonać, że ich pociechy żyją dzięki WOŚP.

jhjhjh
PS. Powątpiewającym w moje intencje chcę z całą mocą napisać, że fundacja Owsiaka powinna być prześwietlana, aby każdy miał pewność, że działa legalnie i każdy grosz z zebranych przez WOŚP milionów jest wydawany zgodnie z prawem.
Jednocześnie uważam, że studiując raporty i audyty nie ma żadnego dowodu na to, by ktoś wsadzał sobie nielegalnie coś do kieszeni. Ponadto uważam, że skoro taki mały pionek jak ja, który zbiera pieniądze na leczenie i rehabilitację córki, jest tak wnikliwie kontrolowany, nie ma możliwości, by Wielka Orkiestra nie była i mogła coś ukryć. Ale to już kwestia zaufania do fundacji i kontrolujących ją organów państwa.

Ponadto byłoby bardzo dobrze, aby jak najwięcej fundacji pomagało jak największej liczbie potrzebujących i by pracujący w nich ludzie dostawali uczciwe pieniądze za ciężką pracę jaką jest organizowanie pomocy. Bo nie każdy chce to robić, a naszego kraju najwyraźniej nie stać, aby bez tych akcji wyposażyć szpitale w sprzęt najlepszy na świecie. I chciałbym, aby różnych fundacji nie oceniano, która jest lepsza. Bo niemal każda robi coś innego. Caritas, WOŚP, Zdążyć z Pomocą, Budzik czy Nasze dzieci przy onkologii Centrum Zdrowia Dziecka, której pacjentką jest moja córka.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Zdecydowałem w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot nawet kilka tygodni. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.
Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana! Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (to subkonto Fundacji):

Alior Bank S.A.
42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

BARDZO DZIĘKUJĘ

sobota, 02 grudnia 2017

Kiedyś poskarżyła się pewnie pół-żartem, albo pół-całkiem-serio, że kiedy woła w nocy, że chce się w łóżku obrócić, to często słyszy narzekania i powarkiwania. Wtedy w przypływie spontaniczności wypowiedziałem typowe dla swej pokręconej osobowości zdanie, z którego ona potem lała się przez kilka tygodni, a mnie do dziś odbija się ono czkawką, zwłaszcza w nocy: "Abyś absolutnie nigdy nie odważyła się zrezygnować z zawołania mnie, kiedy chcesz mnie zawołać, bo chcesz się obrócić".

Gdy tylko tuż po 1 w nocy lub pi razy oko za dziesięć 6, słyszę umówione przed wiekami "tatuś!" (kto tego nie pamięta, przypomnę, że mamy sygnalizację - gdy coś boli lub dzieje się złego, to woła "tata", a jak duperela to krzyczy "tatuś" co pozwala wymienionemu nie przeżyć zawału) i wkraczam do ich sypialni ze zgrzytaniem zębami, rozbraja mnie zawsze dwoma zdaniami. Pierwsze już znacie, jest wyżej, a drugie dodaje na wszelki wypadek: Tatuś, kocham cię! O tym, że chce się obrócić 17 raz w ciągu ostatnich trzech godzin nie musi nawet wspominać - pokazuje to gestem dłoni.

20171201_230353Fot. [Ustawiane] - takie sytuacje się nie zdarzają raczej. Łóżka to rzecz święta. Ale przy okazji widać, który bok jest preferowany - ten na którym jest w główce pompka.

Przesadzam, ale tylko trochę. Po zgaszeniu światła i upewnieniu się, że leży wygodnie, zdarza się, że nie zdążę dojść do dołu schodów, czasem jak przyspieszę udaje mi się usiąść w fotelu, ale na zrobienie herbaty nigdy nie starcza mi czasu, nim padnie pierwsze "tatuś!". To są dosłownie dziesiątki sekund, rzadziej minuty. Od umownej 22 do 1 w nocy tych "tatusiów" wyrażających prośbę o obrócenie jej ciałka na drugi bok jest kilka. Co najmniej 5-7. Gdy na dole ogarnia mnie złość, bo znów muszę przerwać np. pisanie tego bloga, i wdrapując się na pierwsze dziesięć stopni schodów wygrażam w myślach, że teraz to jej powiem do słuchu, że przesadza, że mam dość, żeby już spała, to powoli mija mi na ostatnich pięciu stopniach, gdzie zawsze dociera do mnie: gdyby mogła się sama obrócić, to by mnie nie wołała.

Prawda jest taka, że niewładne nogi obracanie bardzo utrudniają a chyba po mnie ma natarczywe wiercenie w genach. Nieruchome nogi co prawda mogą przerzucić się na drugą stronę, Hania ma już na tyle siły w rękach, by złapać się za boki łóżka i obrócić, ale giry zawsze gdzieś się tam zawieruszą w kołdrze i w efekcie jest niewygodnie. Więc woła, prosi o ułożenie nóg (zgięte w kolanach, ta bliżej prześcieradła ma być wyżej pod brodę, kołdra zaś naciągnięta z tyłu na plecy aż po kark, a pupa maksymalnie odsunięta na drugą stronę łóżka, do tego stopy kołdrą owinięte). Więc duszę złość jeszcze przed jej "kocham cię" i tak do północy lub 1 w nocy łażę po tych schodach kilka razy w te i wewte, nie mogąc ani wyjść z psem, ani wejść do wanny, nie ryzykując wielokrotnego zalania łazienki.

Potem ikonka starsza Hanutą zwana wpada w głęboki sen. Biada mi, jeśli pomyślę, że to czas dla mnie. Że wanna, że książka, że telewizja z powtórkami kombinacji norweskiej po nocy, czy gra w komórce. Oj biada. Bo jeśli stracę ten czas na wątpliwe przyjemności zamiast snu, nagroda mnie za to czeka taka, że ok. 6.20-6.50 zaczyna się wiercenie poranne. Różni się tylko tym, że dziecko jest bardziej zaspane niż przed północą a ja człapiąc do niej jak głodne zombie nierzadko nie trafiam w drzwi. 
W sumie przez umowne 12 godzin jej "snu", licząc weekendowo, Hania woła ponad 10 razy: 5-7 nim zaśnie mocno i ok. 4-5 rano, czasami - rzadko - jeszcze 1-2 w środku nocy. Trwa to do g. 9.30 kiedy oznajmia, że już się wyspała, i że chce obrócić się, ale na plecy.

W weekendy pal licho, ale w dni powszednie mnie te wiercenie denerwuje bardziej, bo zwyczajnie martwi. Już nie chodzi o to, że mnie woła, to jak napisałem wyżej umiem sobie wytłumaczyć i nawet mnie to rozczula i wywołuje wspomnienia, kiedy była sprawna na tyle, by fikać w każdą stronę na swoim łóżku. Ale teraz z każdym kolejnym zawołaniem smucę się i złoszczę, że będzie niewyspana. Ona co prawda twierdzi, że robi to w półśnie i się wysypia, ale ja jej nie wierzę. I jak ma na godz. 10 rano ćwiczenia, albo dużo szkoły później, to się martwię ilością tych obrotów. Mimo, że naprawdę sporadycznie wydaje się być zmęczona przed 22, cuda jakieś.
Tak było też, z grubsza, w jeden z dni w tym mijającym tygodniu. W środę. Wołała co chwila późnym wieczorem, częściej niż zwykle, wreszcie powiedziałem jej, że jak tak się będzie wiercić, to nie ma szans pójść na wspomnianą w poprzednim wpisie dyskotekę, bo będzie za bardzo zmęczona.

Gdy wbrew statystykom usłyszałem "tatuś" również o 3 rano, byłem naprawdę wzburzony. Wpadłem do ich sypialni. - Tatuś, obróć - wyszeptała. - Znowu? Co się z tobą dzieje? - syknąłem. - Tatuś, obróć Maję, bo zaczęła chrapać. Kocham cię.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Po wahaniu zdecydowałem się w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot. Sam ten proces też trwa długo - nawet 10 tygodni.

Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga ode mnie posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana. Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (subkonto Fundacji):

61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

23:41, bartosz.raj
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 listopada 2017

Przyznaję, że tempo jakie mi dzieci zaserwowały w tym tygodniu jest iście olimpijskie i z przykrością stwierdzam, że na ostatnich prostych finiszowych brakuje mi energii, by ukończyć dzień z klasą. Przegrywam.
Tydzień strzelił bardzo szybko. Ikonki zjechały do mnie w dniu rezonansu i zostały/(-ją) na 11 dni, dwa pełne weekendy i środek pomiędzy. Jestem wniebowzięty, bo takie chwile to ostatnio jeszcze w wakacje się zdarzały. Oczywiście ja musiałem wziąć teraz urlop, inaczej, by się nie dało. Ale tak, to ja mógłbym żyć.

20171130_122025
Codziennie w zasadzie wychodzimy z domu rano (ćwiczenia albo szkoła) i wracamy wieczorem po zajęciach dodatkowych albo lekcjach. W tym czasie robię ok. 100 km mimo, że do szkoły i w okolice jest raptem 13-15 km. Nie czas dziś, bo zaraz trzeba zagonić do spania, ale kiedyś opiszę to tempo i nabijanie dystansu. Nie wiem jak one wieczorami mają jeszcze tyle energii, kiedy ja już bym spłynął na fotel. Nic to, jeszcze wstawię żarło na jutro i mam fajrant na wannę i książkę. Nie zmienia się wieczorami jedno - uczucie wielkiej satysfakcji, radości i dumy oraz zdumienia, że kiedy jest dobrze TAM, to trudno im odmówić tego ganiania. Dziś to już w ogóle przeszło wszelkie wyobrażenie.

Hania straszyła mnie, że przedostatniego rozdziału z historii uczyła się do testu dwa tygodnie. Ale w tym miała do nauki też angielski i renesans na plastykę oraz inne rzeczy, więc na historię były raptem dwa niepełne dni. Dziś rano na każde moje wyrywkowe pytanie z epoki rycerzy i średniowiecza, odpowiadała cytując wielkimi fragmentami po pół strony książki na raz i poszła na sprawdzian. Miała zadzwonić ze szkoły po jego końcu, pochwalić się wynikiem, ale czasu nie było, bo poleciała z klasą na salę gimnastyczną na imprezę, dyskotekę (zabrania mi mówić bal - bo to dla dzieci) z okazji święta Andrzeja.

Po dwóch godzinach przyjechaliśmy po nią z Mają (oczywiście z domu), która dziś miała planowe wagary, ale tak mocno na nie zasłużyła, robiąc 8 dodatkowych stron z polskiego sama nieprzymuszana, że nie miałem serca budzić jej dziś o 6 do przybytku edukacyjnego. Już na wejściu przywitał nas kolega z klasy Hani donosząc, że ta wygrała 1. nagrodę w tańcu. Po drodze do sali gimnastycznej kilka razy słyszałem, że dała czadu, zebrała owację, że tańczyć z nogami to pikuś, ale bez nóg to dopiero fajna sprawa.

Wyszła rozpromieniona i rozpalona. Huk muzyki nie był w stanie zagłuszyć jej entuzjazmu. Bawiła się przednie i jeszcze w samochodzie opowiadała jak się robi wygibasy do nowego hiciora Kate Perry, czy jak jej tam. Gdy zapytałem, czy puścili Oasis, popukała się w głowę. O mało nie zapomniałem zapytać o historię. Szósteczka. 100 proc. poprawnych odpowiedzi na teście. To trzecia szóstka w tym tygodniu.

20171130_184142
Szaleją w łóżkach, każą mi tańczyć do Despacito
i śpiewać przeróbkę Sarsy coś o pomidorowej z rosołu z wczoraj. Coś czuję, że to będzie ciężka noc, po wspaniałym dniu. Ale czym się ciężar tych nocy objawia i dlaczego jest to najsłodszy ciężar świata, to już w kolejnej przerwie w obowiązkach starego samego z córkami.

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Po wahaniu zdecydowałem się w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot. Sam ten proces też trwa długo - nawet 10 tygodni.

Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga ode mnie posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana. Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (subkonto Fundacji):

61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

 

 

środa, 29 listopada 2017

"Nic się tam nie dzieje, wszystko w porządku, nawet jednym miejscu guz słabiej się ukazał w kontraście"  - takie zdanie usłyszałem dziś przez telefon od naszej Pani doktor z onkologii CZD.

Kilka dni udawania, że wynik na pewno będzie dobry, więc nie ma co się denerwować, potem dwa dni z myślami "czy nie dzwoni onkologia, bo jest dobrze i nie ma po co dzwonić, czy żeby nie denerwować mnie z dziećmi na urlopie?", wreszcie trwoga kiedy okazało się, że w pokoju lekarskim nie działa telefon i nie ma jak się dodzwonić, by się dowiedzieć.
Wreszcie telefon i słowa pani doktor: Wszystko w porządku. W środę, więc pewnie po tzw. kominku, cotygodniowym spotkaniu neurochirurgów z onkologami.

Hania jest dziewczynką z żelaza. Miejmy nadzieję, że w tym roku, paskudnym w połowie i pełnym oddechu w drugiej niczym już nie zaskoczy. Tak jest!!!

20171129_184242

**********************************************************************************************************

DRODZY PRZYJACIELE!

Po wahaniu zdecydowałem się w tym miejscu pokazać również konto prywatne. Jeśli chcecie nam pomóc i ufacie, że podarowane pieniądze trafią do Hani, proszę skorzystajcie z tego numeru rachunku (z dopiskiem "dla Hani"):

13 1140 2017 0000 4702 0379 7818

Powód: Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą nie pozwala nam skorzystać z naszych pieniędzy przed ich wydaniem. A rozliczenia bezpośrednio z kontrahentami (np. dostawcą wózka) zdarzają się rzadko. Nie zawsze starcza, żeby założyć kilkaset czy kilka tysięcy złotych na jakiś cel. I potem czekać na zwrot. Sam ten proces też trwa długo - nawet 10 tygodni.

Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed nieuczciwymi osobami, którzy żerują na cierpieniu dzieci. Jeśli jednak uznacie, że jestem dość uczciwy, by nie oszukiwać własnej córki, możecie wybrać, na które konto wysłać pomoc.

Wg. najnowszego orzecznictwa taka zbiórka w internecie nie jest zbiórką publiczną, więc nie wymaga ode mnie posiadania pozwoleń.

Bardzo dziękuję za przekazanie 1% dla Hani w tym i poprzednich latach oraz wszystkie inne wpłaty na konto Fundacji. Kwota tam zbierana na pewno pomoże Hani. Właśnie jest księgowana. Zawsze towarzyszy temu ogromna ulga i wdzięczność.

Jeśli nadal chcecie nam pomóc w ten sposób - będę szczęśliwy i wdzięczny (subkonto Fundacji):

61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

13:37, bartosz.raj , Poważnie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 52