Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
Blog > Komentarze do wpisu

Po operacji o operacji, której nie było

Hania w domu. Czuje się nieźle. Głowa i plecy, powód ogromnego bólu, nie dokuczają, śpi spokojnie. Jedyne co, to bolą chyba mięśnie karku. Może ciągną pręty, nie wydłużane już od roku, a może po prostu zmęczone są po ciągłym przez tygodnie szukaniu pozycji "nie boli". Mam nadzieję, że dotrwa do maja, kiedy poza rezonansem kontrolnym, który wierzę, że pokaże zmniejszające się jamy i nie zwiększającego się guza, będzie też konsultacja i szukanie terminu na "korektę stabilizacji kręgosłupa". Pocieszające, że prawie odstawiła leki przeciwbólowe i nabiera tak potrzebnych jej sił.

A w międzyczasie przedświątecznym naskrobałem w innym miejscu na tata.gazeta.pl (zapraszam, jak ktoś chętny) o innej operacji, której nie było, o tym, kiedy pierwszy raz usłyszałem złowrogie "operacja dziecka", i że adresatką tych słów nie była Hania. Wrzucam też tu, a co! Miłego i spokojnego.

"Było to 8 lat temu i zakończyło się niczym. Dziewczynka, która miała być operowana, jest tą zdrowszą z sióstr, choć w pierwszych miesiącach jej życia mogło wydawać się, że będzie całkiem na odwrót.
 Dziewczynki są dwie. Starsza Hania i młodsza Maja. Hania miała 22. operacje, po ostatniej - gdy piszę te słowa - nie wyszła jeszcze ze szpitala. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i wróci do domu, gdzie czeka Maja, która operacji nie miała żadnej i niech tak pozostanie. Paradoks polega na tym, że kilka lat temu, jeśli miałbym z jakiegoś idiotycznego powodu zgadywać, która z nich częściej będzie gościem przybytków służby zdrowia, postawiłbym na Maję. Maja ma dziś 8 lat z hakiem. Urodziła się w Nowy Rok.

Gdy wróciła z położniczego zaczęła kaszleć. Przez wiele dni nic się nie zmieniało, choć męczące dzieciaka napady rozwalały każdą noc. Lekarz przyjeżdżał do domu kilka razy, osłuchiwał. Nic. Wreszcie po jakiejś straszniejszej nocy i po kolejnej wizycie u lekarza w przychodni, okazało się, że ma zapalenie płuc. Wylądowała w szpitalu, w którym 33 lata wcześniej rodził się jej ojciec. Kroplówka, antybiotyk, kilka dni na oddziale izolowanym. Dziś to dla mnie chleb powszedni. Ale wciąż to wspomnienie jest kompletnie odrealnione.

Potem miała bardzo głęboką anemię, chorobę, jeśli można to tak nazwać, krwi. Znów był szpital, inny. Pierwszy raz wtedy usłyszałem o "przetaczaniu krwi", dziś pierwszyzna, choć na szczęście jeszcze nie codzienność w wykonaniu oczywiście starszej siostry-weteranki szpitalnych zabiegów. Napiszę szczerze, nie wiem jak to się skończyło, wyrzuciłem z pamięci, zatarło się po tylu latach i tylu akcjach, ale chyba nie było transfuzji, bo to bym pamiętał.

Trzecia rzecz, która pozwoliła mi już mówić, że "Hania generalnie była zdrowa, poza jakimiś przedszkolnymi katarami, za to do Mai ciągle się coś przypałęta", to była szyna Koszli. Na jakiejś kontroli bioder kilkumiesięcznego dzieciaka okazało się, że coś tam z nimi jest nie tak, coś tam miękkie, trochę krzywe, niepokojące.
I żeby to zatrzymać, nie doprowadzić do jakiejś trwałej złej zmiany, Maja została wsadzona na kilka miesięcy w szyny, rozszerzające jej w charakterystyczny sposób nogi. Leżała w tym dzień i noc, w momencie, kiedy mali rówieśnicy zaczynają raczkować lub nawet stawiać pierwsze kroki. W lato. Masakra, takie uwięzienie w czasie, kiedy bobas zaczyna rozwalać dom, bo go energia i ciekawość świata rozsadza wręcz. Wtedy właśnie pierwszy raz usłyszałem słowa "operacja dziecka", jej groźba miała skutecznie zmusić mnie do konsekwencji i nie uwalniania Mai z narzędzia tortur. Choć ona jakoś strasznie chyba nie cierpiała, tak się nad tym później zastanawiałem, bardziej już ja, patrząc na nią w szynie Koszli, bo tak zwał się ów aparat.



Operacji oczywiście nie było, po krzywych nogach nie został nawet ślad. Zresztą od tamtej pory - odpukać i opluć - Maja jest okazem zdrowia i siły. Rośnie duża i rumiana. I niech tak pozostanie. Ale to nie jest koniec historii o paradoksach.
Drugi raz usłyszałem o "operacji dziecka" kiedy Maja miała 2,5 roku. Od tej samej pani lekarz, ale tym razem pani wybitna ortopeda diagnozowała krzywy kręgosłup Hani. Nie chciałbym do tego wracać, ale siedzi we łbie. Na wizycie bodaj prywatnej owa lekarz oglądając zdjęcia RTG zawyrokowała, że starsza siostra Mai ma skoliozę, krzywy kręgosłup.

Z jednej strony dowiedziałem się wreszcie, że za jej potknięcia na prostej drodze nie odpowiada "pierdołowatość wrodzona" (diagnoza innego geniusza ortopedii). Z drugiej przeraziłem, że będzie konieczna operacja. Mieliśmy czekać rok. Potem powtórzyć badanie, sprawdzić czy skolioza się pogłębiła. Wizyta była umówiona na koniec lutego 2012 roku. 24 lutego tego właśnie roku Hania trafiła na neurochirurgię Centrum Zdrowia Dziecka. Kręgosłup rozsadził nowotwór, przestała chodzić.

Od tamtej pory walczymy. Nie dajcie się zwariować - nie każde potknięcie, ból głowy, czy haft po śniadaniu musi oznaczać od razu guza układu nerwowego i operację dziecka. Nie szukajcie chorób i nie czytajcie przypadkowych wątpliwej jakości wątków na forach internetowych. Chodźcie do lekarzy. Ale jeśli coś was niepokoi, nie przestawajcie na jednej wizycie u jednego specjalisty. Bo jest takie badanie, powszechne, niegroźne, którego pani guru ortopedii nie zleciła, bo po co. Rezonans z kontrastem. Trwa pół godziny. Straciliśmy rok. Nie chcę zastanawiać się, ile to mogło zmienić".

**********************************************************************************************************

1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny (to też subkonto Fundacji, nie prywatne):
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękuję

piątek, 14 kwietnia 2017, bartosz.raj

Polecane wpisy

  • (Nie)znajomy z karetki pogotowia

    Ponieważ nogi się dziś pode mną nie tylko ugięły , ale przez moment wręcz zniknęły całkiem, a mnie pozostawiły w formie pulsującej plamy ma drewnianej podłodze

  • Po co pana córce martwy tata?

    To zdanie usłyszałem od lekarza , kiedy korzystając z chwili wydłużającego się okresu pozornego spokoju postanowiłem pozałatwiać odłożone sprawy. Staram się nau

  • Wierzę w cuda. Na przykład, że Hania będzie chodzić

    - Tato, patrz! - wysunięta spod kołdry stopa rusza się leciutko góra-dół. Ona się śmieje, a ja i jej młodsza siostra bijemy brawo. Potem wychodzę do łazienki,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: jola, *.centertel.pl
2017/04/14 16:40:18
Dla Hani, Majki, dla wszystkich Państwa - najlepszego, wiosny, uwolnienia umysłu i świątecznej radości.
-
2017/04/15 17:06:37
I to właśnie dzięki Wam zdiagnozowalismy naszą Hanie. Ciągłe potykanie się na prostej drodze, pierdołowatość :/
Lekarz mówił że panikuje, nic się nie dzieje, wszystko ok. Nie dałam za wygraną, zrobiliśmy RTG, poszukalismy innego specjalisty. Okazało się że Hania ma skolioze z odchyleniem kręgosłupa 18°. Od 20° bezwzględnie zakładają gorset dla dziecka. Ostatni gwizdek żeby próbować rehabilitowac. To dzięki Wam unikamy wielu problemów. Fakt, nasz problem to pikuś w porównaniu do Hantka. Ale sam kiedyś pisałeś że to co dla jednych jest niczym, dla innych jest górą - parafrazując ;) tak czy siak.. Dziękujemy!
-
Gość: Agata, *.dynamic.chello.pl
2017/04/28 18:18:38
Nie słychać nic od Was o Was i o Hani to chyba dobry znak ?
Dobrego odpoczynku dla Hani i całej dzielnej rodziny.
Oby dobrze się czuła
-
Gość: Jus, *.25.131.176.static.3s.pl
2017/04/28 21:08:37
Panie Bartoszu, miej Pan litosc nad zamartwiajacymi sie czytelnikami. Napisz Pan cos-jak sie Hania czuje?
-
Gość: olga, *.play-internet.pl
2017/04/30 08:37:48
No zgadzam się z przedmówcą. ...dajcie znać kochani,mam nadzieję że odpoczywacie i nie macie ochoty gadać o chorobie, bo nie ma o czym......to choć napisz "jest ok"... pozdrawiam Was
-
Gość: ewa, *.satfilm.com.pl
2017/05/01 23:01:32
Czekamy na dobre wieści. Pozdrawiam
-
2017/05/03 04:38:49
Martwi mnie ta cisza , ale mam nadzieje ,ze jest dobrze I po prostu sie soba cieszycie wykorzystujac kazda chwile.
-
Gość: Monika, *.cnet.gawex.pl
2017/05/03 15:59:04
zaczynam popadac w paranoje sprawdzając po kilka razy dziennie czy jest jakis wpis.Mam nadzieje, jak przedmówcy, że delektujecie się wolnymi dniami i tym , że jestescie wszyscy razem i że wszystko jest OK
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2017/05/03 18:17:38
Zaczynam się martwić