"Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ"
Blog > Komentarze do wpisu

Nowy tata i walka z bólem

Na razie wydaje się, że ból Hani pleców daje się opanować dostępnymi w domu lekami. Wczoraj miała niezły dzień, szalała do nocy, ale w nocy przez godzinę walczyła z bólem. Rano się wreszcie umyła. Może wyjdzie na dwór, nie wieje aż tak bardzo. W domu jest już dwa razy dłużej niż była w całym lutym. Małe rzeczy cieszą. Jej uśmiech również. Zobaczymy jak będzie dalej.

Przy okazji napisałem na serwis tata.gazeta.pl - przyznam z pewną nieśmiałością - bardziej o sobie, niż o Hani, co zdarza mi się rzadko. Wrzucę tu fragment, jakby kogoś zainteresowało, to zapraszam. Spokojnego i zdrowego weekendu.

 jlasdhgla

Taka jest teraz sytuacja. Nerwowa, to mało napisane. Dość wstrętna. Cytując lekarza: Jak siedzenie na odpalonej bombie. Nie wiadomo kiedy zacznie boleć bardziej, czy wytrzyma do kolejnej wizyty w szpitalu, jak się będzie czuć. Gdy opada otoczka opieki lekarskiej i pielęgniarskiej, kiedy wiesz, że gdy wróci ból, nikt nie przyjdzie i nie podłączy kroplówki, tylko trzeba jakoś radzić sobie inaczej, ten strach o dziecko bardzo się wzmacnia. Byle nie cierpiała, byle nie cierpiała powtarzam jak w 2012 roku, w którym wszystko się zaczęło.
Zawsze byłem przeciwny i mówiłem o tym głośno, że nie ma sensu klasyfikowanie nieszczęść. Ktoś martwi się nowotworem i chorobami towarzyszącymi u małej dziewczynki, ktoś inny krzywym spojrzeniem szefa w pracy. Odczuwanie może być podobnie przykre, wmawianie sobie wtedy, że może być gorzej jest po prostu głupie.

Ja dziś nie umiem sobie wyobrazić "gorzej". Boję się tego najbardziej. I nie potrafię martwić niczym innym. Na przykład dopiero co zepsuły się nam samochody. Wszystkie. Tuż przed wyjazdem na ferie, który to wyjazd z racji szpitala się nie udał w całości. Pierwszy gruchot krzyknął, że ma błąd filtra cząstek stałych, drugi zaalarmował, że rośnie mu temperatura silnika, a trzeci do przewożenia towarów w ogóle uznał, że rdzą obrośnie a się nie ruszy.
Mnie to nie ruszyło, kompletnie. Na tej samej półce nieistotnych spraw znalazło się to, co mam na głowie i w czym chodzę oraz to, czy w skrzynkach na oknie wciąż tkwią kikuty zgniłych zeszłorocznych kwiatów, i że wciąż jeszcze nie wsadziłem bratków, ani nie byłem zobaczyć czy wzeszły tulipany. Piszę o swoich pasjach, o tym co dawało mi dużo radości i relaksu. Nie ma. Szyba w akwarium też zarosła glonami.

Ale wciąż jest życie dookoła. Irytujące, wkurzające, zwyczajne.

*********************************************************************************************************

1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podajcie: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny (to też subkonto Fundacji, nie prywatne):
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękuję!

piątek, 17 marca 2017, bartosz.raj

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/03/18 22:51:33
I dlatego MY - ci wszyscy nieznani Wam ludzie, którzy śledzą Wasze życie - tak często o Was myślimy, wspieramy na swój głupi ludzki sposób, mówimy o Was innym, żyjemy Waszymi kłopotami, cieszymy się z Waszych sukcesów.. żeby choć trochę , troszeczkę, odrobinkę.. pokazać Wam , że nie jesteście sami . Że codziennie budzi się "setka" osób , które myślą od rana : "Ciekawe co u Hanuli?"
I oby dni w domu, bez leków było jak najmniej !
-
Gość: Marta, *.play-internet.pl
2017/03/19 13:14:51
Muszę spytać bo albo mi umknęło albo nie doczytałam.

Co się stało z mamą Hani?
-
Gość: kaskaz, *.centertel.pl
2017/03/19 15:21:49
Oby dni w domu było jak najwięcej. trzymam niezmiennie kciuki .od lat. Od czasow kiedy była tylko starsza Ikonka . pozdrawiam Obie
-
Gość: Sylwia, *.play-internet.pl
2017/03/19 17:05:31
To prawda - nie ma nic gorszego niż ciepiące dziecko i nasza bezradność w tych momentach. Sami spędziliśmy w CZD trochę czasu i z perspektywy czasu patrzymy na to wszystko inaczej, jak na doświadczenie, które kształtuje naszą osobowość, stosunek do świata i do innych ludzi. Modlę się, trzymam kciuki za Haneczkę i wierzę, że wszystko będzie dobrze. Jeśli będziecie potrzebowali wsparcia, pomocy wolontariuszki IMiD czy cokolwiek - dajcie znać :)
P.S. Dane do PIT-u zapisałam ;)
-
2017/03/20 14:01:32
Marzyłoby mi się, żeby dzieci NIE CHOROWAŁY! Chciałabym być wróżką, ale to niemożliwe. Bez względu na to, ciepłe myśli bezustannie przesyłam - wszystkiego co Hanulce potrzebne, życzę! Przynajmniej procent podeślę! Zdrowia! I siły Wam wszystkim!
-
2017/03/20 21:34:37
@Marta. Na szczęście nic się nie stało. Ale nie mieszkamy razem.