Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
Blog > Komentarze do wpisu

Hania podsumowała rok

Ten 2017 jest beznadziejny - powiedziała i nie można jej odmówić racji. 7 stycznia wylądowała w szpitalu po zawrotach głowy i wymiotach, potem po wyjściu z niego w zasadzie nie doszła do siebie, gorączkowała, słabo się czuła. Od 10 dni znów jeździ tym razem bez nocowania do szpitala na kroplówki i antybiotyk (codziennie kilka godzin). Dziś dowiedziała się, że po wyjęciu igły z portu (oby jutro, w środę, po ostatniej dawce) zakłuje się ponownie już w poniedziałek 6 lutego, kiedy zostanie przyjęta do szpitala na żywienie, bo waga jej spadła już do 27 kg.
W tymże przybytku dochodzenia do zdrowia zostanie już do 13 lutego, kiedy zmieni piętro z siódmego na piąte i już pod opieką neurochirurgów pojedzie na zaplanowaną operację drenowania jamy na dole kręgosłupa. Operacja, którą kilka tygodni temu nazwałem "zabiegiem nadziei" na uwolnienie ponowne nóg, dziś jawi się jako kolejna kłoda w wyczerpanym już jeżdżeniem, krojeniem i leczeniem czasie.

DSC_0111
Widoków na lepiej nie ma na razie,
pocieszające jest, że łosoś pozostał królem. Od kiedy trochę się w ramach leczenia poprawiło, jej apetyt na łososia z ryżem urósł do rozmiarów absurdalnych. Z przyjemnością te zapotrzebowanie realizuję. Gorzej, że w szpitalu nie ma widoków na smażenie łososia, a tylko taki - absolutnie nie może być odgrzewany - wchodzi w grę.

UPDATE 2.2.2017 - Okazał się być jeszcze gorszy niż w powyższym podsumowaniu. W środę, w dniu w którym mieliśmy zakończyć leczenie antybiotykiem i na kilka choć dni znormalnieć w domu, Hania rano odpłynęła. Można napisać, że zwiotczała, całkowicie opadła z sił, nie mogła podnieść rąk i co najstraszniejsze - bełkotała, nie mogła nic powiedzieć. Trwało to kilka-kilkanaście minut. Oczywiście ze szpitala już nie wyszła, czekamy na rezonans magnetyczny głowy, który potwierdzi/wykluczy, czy nie doszło do czegoś w mózgu, jakiegoś mikrowylewu, czy innego ogniska padaczkowego. Czuje się aktualnie dobrze, nie odpływa, ale strach pozostał, więc i Hania w szpitalu również. Już ma przetoczoną krew, dziś też zaczynamy żywienie (bo po co czekać do poniedziałku). TBC.

1 % dla Hani
W formularzu PIT wpiszcie numer KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%”
podaj: 18757 Raj Hanna

Jeśli już się rozliczyliście a i tak chcecie nam pomóc - będę szczęśliwy i wdzięczny (to też subkonto Fundacji, nie prywatne):
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

wtorek, 31 stycznia 2017, bartosz.raj

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/01/31 22:14:05
W sumie to chciałabym życzyć tylko tyle, żeby to nie rok 2017 był beznadziejny a tylko jego pierwszy miesiąc :)
Ściskamy wraz z moją Hanulą -Hanusię i Majeczkę!
-
Gość: Monika, *.cnet.gawex.pl
2017/01/31 23:04:05
prosze pocieszyc Hanię, ze aby było lepiej najpierw musi byc gorzej.Wiec moze po takim niefortunnym poczatku będzie juz tylko z górki- oby. Trzymam kciuki i myslami jestem z Wami.Tata-Pan tez musi byc silny- no bo kto bedzie robił tego łososia ;-)
-
2017/02/01 18:48:05
Moze tylko poczatek roku jest pod gore ,a pozniej bedzie duuuzo lepiej? Tego sie trzymajmy.
Czy Hania wie o blogu?
-
Gość: M., *.centertel.pl
2017/02/01 19:41:21
Hanutku dasz radę! To może by tak usmazonego lososia przetransportować do szpitala w termosie? Starodawny wynalazek ale wciaz daje rade :-)
-
2017/02/02 13:11:04
Haniu!
trzymaj się super jesteś prawdziwą superbabeczką :)
Kibicuję ci od dawna i takiej dzielnej, cierpliwej osoby to chyba nie ma na świecie.

Pozdrawiam KIKA
-
Gość: Ania, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/02/06 10:57:02
Trzymamy kciuki nieustannie i czekamy na wieści...
-
Gość: Kasia Bart, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/02/06 14:37:53
Witajcie dziewczynki!
List do Was piszę w imieniu dwóch urwisów wiszących mi na ramieniu w tej chwili. Hubert (10l)i Patryk (8l) od dawna śledzą bloga o Was, śmieją się razem z Wami, poważnieją i są bardzo przejęci gdy Wasz tata pisze o smutkach i smuteczkach związanych ze zdrowiem Hani. Dziś zdecydowali się ujawnić (wreszcie) i wysłać za moim pośrednictwem najlepsze życzenia... ''siły Pudziana, szczęścia Lewego, u-śmiechu Żyły, i wytrwałości Radwańskiej! '' Hubert do tego dołączyć chciałby życzenia walentynkowe dla Hani, mówiąc, że chociaż jeszcze się nie znacie to już Cię lubi bo zgubiłaś pierwszego mleczka wtedy co on! To musi być przeznaczenie! Obaj kibicują Ci, trzymają kciuki byś jak najszybciej pokonała 'tego dziada'. NIE DAJ SIĘ! Ja również życzę całej rodzince by trzymała się mocno.
-
Gość: bartekraj, *.centertel.pl
2017/02/09 22:41:17
@ania_usa Hania wie wszystko. Także o blogu. Jasne że tak