"Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ"
Blog > Komentarze do wpisu

Hania znów operowana. Do trzech razy sztuka (!!!)

To jeden z trudniejszych wpisów. Ale muszę, bo z nerwów ręce mi latają i jak się nie wyżyję na klawiaturze, to zawału dostanę.

Już wstała. Siedziała na wózku, uciekła mi do świetlicy, sama pojechała do toalety, zrobiła matmę. Był 24 maja, wtorek, przed południem. Na tomografię też pojechała nie na łóżku, ale w swoim bolidzie. Na wszelki, sprawdzić, bo bolało, inaczej niż przed operacją, ale też nie "pooperacyjnie" - jak sama mówiła.
I minutę po badaniu lekarz z rozczarowaną miną orzekł, że jest tylko połowiczny sukces. Mianowicie dren zbiera jednym kanałem. Cokolwiek to znaczy - pomyślałem, ale na głos zapytałem: - Jednym z dwóch? Odpowiedź mnie zaskoczyła. Dren ma ponoć kilkanaście kanałów/dziurek/czegoś tam. Dwie minuty po badaniu wiadomo było, że będzie kolejna operacja, poprawka pierwszej.

Nie mam o ten pierwszy zabieg pretensji. Bo i sytuacja nie była klarowna. Nie mam też żalu o dwa tygodnie zwodzenia, bo były badania i wszystko wyglądało OK. Ani o to, że już w szpitalu lekarz próbował dryfować w stronę teorii o neuropatii, cokolwiek to dokładnie oznacza. Może dlatego, że przy okazji jednak dowiedziałem się czegoś pozytywnego.
Sytuacja nie była klarowna, bo podczas pierwszej nocnej operacji, z drenu w brzuszku jej "siurkało" (czyli coś jednak działało), ale z główki "trysnęło" (czyli bylo jakieś cieśnienie, zator). Lekarze orzekli, że zastawka była zła i ją wymienili. Na tomografii, okazało się, że dren też był zły (czyli ta żyłka, która odprowadza nadmiar płynu z głowy do brzucha).

A pozytywna informacja gdzie? A no tu, że gdyby Hania była zależna tylko od zastawki, to miałaby bardzo szybko bardzo poważne objawy w związku z tymi felerami zastawkowymi. A więc gdzieś płyn mózgowo-rdzeniowy jednak płynie poza zastawką. Czyli dobrze. A druga dobra informacja, wchłonięta przypadkiem, czyli gdzieś mimochodem jest taka, że inny neurochirurg widział rezonans z 24 kwietnia i też coś szepnął, że "wyglądało nieźle". Generalnie zabrzmiało to tak, jak onkologów "wygląda ładnie".

Druga operacja nie odbyła się już w nocy, tylko wieczorem. O 22 w środę wróciła na salę. Miała spłycony oddech, jak za pierwszym razem, pielęgniarki pomagały jej sącząc tlen. Lekarz (ten sam co za pierwszym razem) wyraził nadzieję, że teraz już będzie wszystko OK. Było do południa w czwartek. Potem zaczęły się wymioty. Od godz. 14 do 15 Hania zwymiotowała kilkanaście razy, coraz jaśniejszym płynem zmieniającym kolor z brązowego w bordo. Krew. Neurochirurg dyżurny zarządził tomografię, bo lek na wymioty nie pomagał. Do tego Hania zapominała wziąć oddech. Wołałem "oddychaj", to zaczerpnęła haust, a potem po kilku głębszych odpływała i znów kilka sekund bez oddechu. Na tomografii wyszło, że dren, który był poprawiany, nie jest tam gdzie powinien, że "skręcił" i nie trafił do komory (!?). Nie znam się. Ale zrozumiałem zdanie: "Muszę to poprawić".

Na salę operacyjną biegliśmy - ja, lekarz, pielęgniarka z butlą mannitolu, którą dzierżyła dzielnie niczym Statua Wolności płomień (udławcie się wszyscy wy, którzy odbieracie im godność twierdząc, że porzuciły pacjentów z powodu strajku w CZD). Nie wiem kto pchał łóżko, bo i tlen był podawany i miska na wymioty podsuwana, dawkowany w biegu lek rozkurczający. Ciągle na przemian z pielęgniarką krzyczeliśmy "oddychaj Haniu". W windzie ustalaliśmy, co lekarz zrobi, że poprawi, ale jeśli nie będzie jak lub bez sensu (nie docierało do mnie jasno wszystko), to wymieni zastawkę na inną. Lepszą jak zrozumiałem, której wcześniej nie zakładaliśmy, bo pacjentom z tym jednym modelem lepiej wszczepiać ponownie ten sam. Zgodę na zabieg podpisałem. Trzeci w trzy dni. Pożegnałem ją słowami: "Oddychaj Haniu mocno, bądź dzielna".

Dwie godziny później na sali wybudzeń zobaczyłem inne dziecko. Nie wymiotuje, choć zdarzyć się może, oddycha samodzielnie i dostatecznie. Teraz już jest na górze, na neurochirurgii, bo wbrew temu, co słyszę dookoła, ja widzę, że pracują tu zarówno na salach operacyjnych jak i na oddziale pielęgniarki i pielęgniarze/sanitariusze. 24 godziny na dobę.
Śpi. A ja zastanawiam się, czy i tym razem nie mam żalu. Rozumiem, że to skomplikowana materia, zabiegi na głowie, i że nie wszystko widać bez komputera. Ale dwa razy? Zostawię to teraz tu tak jak leży, żeby w nerwach nie pisać i zobaczę, co usłyszę jutro na obchodzie. Szukając pozytywów - nowa zastawka ma inną trochę budowę i działanie i jest podobno łatwiejsza w diagnozowaniu, że coś z nią nie tak. Oby zadziałała jak trzeba.

Moja córka przyjechała w poniedziałek do szpitala z bólem głowy i zastawki. Od tamtej pory miała już trzy operacje w ciągu trzech dni. Wiedziałem, że jest wyjątkowa, ale już Haniu wystarczy, strzeliłaś operacyjnego klasycznego hattricka, przestraszyłaś ojca najbardziej od 2012 roku, co zapewne Cię rozmieszy, jak już się obudzisz. Śpij słodko Królewno.

DSC_0208
PS. Dziękuję wszystkim, którzy brali udział w tej akcji. Koordynacja i szybkość - majstersztyk. Dziękuję.

czwartek, 26 maja 2016, bartosz.raj

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Małgorzata, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/05/26 20:35:04
Kurczę, to już totalna jazda bez trzymanki. Trzymajcie się cieplutko - i powodzenia, niech to już wreszcie będzie koniec niefajnych wydarzeń.
-
Gość: , *.mobile.tre.se
2016/05/26 20:40:10
No cóż...trochę brak odpowiednich słów...nerwy, łzy, trzymane mocno kciuki...wszystko dla Ciebie Haniu! I Twoich bliskich. Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrówka!
-
2016/05/26 21:18:36
Kciuki mocno mocno trzymam! Niech już będzie dobrze! Uściski cieplutkie dla Hani!
-
Gość: iwona, *.dynamic.mm.pl
2016/05/26 22:07:01
O Matyldo dzieje się u Was! Ojcze posiwiałeś chyba doszczętnie. Najważniejsze, że Hani ulżyli. Pozdrawiam i wierzę absolutnie że wygrana jest Wasza mimo, że długi ten Wasz mecz.
-
Gość: , *.static.korbank.pl
2016/05/26 22:41:02
Trzymajcie się. Panie Bartoszu dużo siły życzę, Hania sobie da radę, twarda dziewczyna z niej.
-
Gość: yott, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2016/05/26 22:48:53
Wszyscy o Was myślimy, wszyscy trzymamy kciuki. Żadne z nas nie wie, co powiedzieć, żeby choć trochę pomóc. Nie jesteście sami. Jak się nie modlę, to się pomodlę, żeby się już paskud poddał. Nudy Wam życzę, tak mocno jak nigdy dotąd.
-
Gość: Kk, *.dynamic.chello.pl
2016/05/26 22:52:59
Wbiło mnie w fotel... Jesteś dzielnym człowiekiem, a Hania i Maja - to wspaniałe dziewczynki. Dużo przechodzicie; nie traćcie sił; nieustannie wierzę, że przyjdzie dobry czas. Tego Wam życzę. Odpocznijcie, jeśli się da.
-
Gość: i., *.dynamic.chello.pl
2016/05/27 02:56:14
Ściskam Was mocno,wirtualnie i kieruję morze, cały ocean dobrych myśli.
-
Gość: Kiva, *.dynamic.chello.pl
2016/05/27 09:10:27
Trzymam mocno kciuki, żeby Hania mogła w końcu wracać do domu! Jesteście wspaniali!
-
2016/05/27 10:08:02
Przypadkiem trafiłam na tego bloga. Wmurowało mnie w fotel. Siedzę i myślę ciągle o tej małej dziewczynce, która teraz walczy o siebie. O, gdyby myśli mogły pomagać...
-
Gość: G., *.access.ecotel.net
2016/05/27 10:18:41
Ojcze Raju, ten thriller, ktory tu nam serwujesz, nie jest dla ludzi o slabych nerwach. Tym bardziej doceniam odwage Hani, ktorej butow nie godna jestem czyscic. Jedyna pociecha to ta, ze te zabiegi NA PEWNO uwolnia Hanie od uporczywych bolow glowy i w zwiazku z tym bedzie miala cudowne, bezbolesne wakacje. Trzymajcie sie tam wszyscy. G
-
2016/05/27 16:49:48
ale jazda! sil zycze Tobie. i zdrowia Hanii!!
-
2016/05/27 18:22:03
Brak słów by opisać mój podziw dla Pana. I dla Hani...
-
Gość: agata, *.dynamic.chello.pl
2016/05/27 23:55:50
matko kochana, ależ jazdę macie,
gdyby na innych trafiło pewnie nie daliby rady,ale HANIA JEST NADZWYCZAJNA - I TY OJCZE RAJU TEŻ
gorące mysli pozytywne do was, trzymajcie się, niech ci lekarze wiedzą co robią, niech HANIA poczuje się wreszcie dobrze i zdrowieje

trzymamy wszyscy za was kciuki, dobra energia nich płynie
-
Gość: , 101.161.161.*
2016/05/28 01:30:33
Placze dzisiaj caly ranek. Zycze wam zeby sie te wszystkie okropne wycieczki do szpitala skaczyly sie, a Hanie zapomniala szybko ze kieds cos jej dokuczalo.
p.s Haniu my o Tobie czytam codziennie daleko w Sydney i nieustannie trzymamy kciuki. Trzymaj sie zuchu maly.
-
Gość: M., *.dynamic.chello.pl
2016/05/28 17:36:25
Haniu jesteś idealna i dzielna ponad wszystko! Trzymam kciuki i modlę się i dobre zdrowie dla Ciebie mloda :-)
-
Gość: katrina, *.neo.res.rr.com
2016/05/30 20:11:07
gdyby slowa mogly pocieszyc, cos naprawde pomoc.. trafilam na ten blog dawno temu z WO, wtedy byl to po prostu blog ojca, nietypowy bo pisany z meskiego punktu widzenia. po dlugiej przewie wrocilam i jestem w szoku jak wiele przeszliscie i jak dzielna jest ta mala dziewczynka ale tez ojciec i matka, nie wyobrazam sobie jak duzo musicie miec sily. zycze zeby bylo tylko lepiej!