Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
Blog > Komentarze do wpisu

Każdy może krytykować Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy [AKTUALIZACJA 2016]

TEKST PRAWIE DOKŁADNIE SPRZED ROKU. Z NANIESIONYMI POPRAWKAMI ZDROWOTNYMI, BY BYŁ AKTUALNY. BO W CAŁEJ TREŚCI JEST, NADAL PRAWDZIWY. NIESTETY. NIE DAJĘ LINKA DO STAREGO WPISU, ALE ŁATWO GO ZNALEŹĆ, CHOĆBY KOPIUJĄC TYTUŁ, LUB COFAJĄC SIĘ NA BLOGU O ROK. ZMIANY DOPISAŁEM WIELKIMI LITERAMI. DOBREGO NOWEGO ROKU.

O tym dlaczego tak skrajnie wkurza mnie dziś furia i nagonka na WOŚP, i dlaczego bym chciał, aby dzieci największych jej krytyków, kiedy coś im się stanie zostały uratowane przez lekarzy, którzy nie pozbawią ich szansy diagnozowania sprzętem Orkiestry.

IMAG0253

Od razu napiszę dla wszystkich powątpiewających w moje intencje - uważam z całą mocą, że fundacja Owsiaka powinna być prześwietlana, aby każdy miał pewność, że działa legalnie i każdy grosz z zebranych przez WOŚP milionów jest wydawany zgodnie z prawem.
Jednocześnie uważam, że studiując raporty i audyty nie ma dla mnie żadnego dowodu, na to by ktoś wsadzał sobie nielegalnie coś do kieszeni. Ponadto uważam, że skoro taki mały pionek jak ja, który zbiera pieniądze na leczenie i rehabilitację córki, jest tak wnikliwie kontrolowany, nie ma możliwości, by Wielka Orkiestra nie była i mogła coś ukryć. Ale to już kwestia zaufania do fundacji i kontrolujących ją organów państwa.

Fundacja opiekująca się moją córką też jest sprawdzana, czy dobrze rozlicza pieniądze kilkudziesięciu tysięcy podopiecznych. Rok w rok i ja jestem rozliczany z każdej złotówki, rok w rok muszę wysyłać do akceptacji apele o zbiórkę pieniędzy, każdy rachunek jaki wysyłam do Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą jest sprawdzany i refundowany dopiero kiedy nie ma wątpliwości, że wydałem pieniądze na Hanię i na cel jakim jest jej zdrowie i rehabilitacja.

Ponadto dobrze, aby jak najwięcej fundacji pomagało jak największej liczbie potrzebujących i by pracujący w nich ludzie dostawali uczciwe pieniądze za ciężką pracę jaką jest organizowanie pomocy. Bo nie każdy chce to robić. I chciałbym, aby różnych fundacji nie oceniano, która jest lepsza. Bo niemal każda robi coś innego. Caritas, WOŚP, Zdążyć z Pomocą, Budzik czy Nasze dzieci przy onkologii Centrum Zdrowia Dziecka, której pacjentką jest też moja córka.

Do NIEDAWNA nie przejmowałem się krytyką działań fundacji Owsiaka. Olewałem te głosy, nie czułem potrzeby dyskutowania z nimi, raz dlatego, że jestem przekonany, że dając na WOŚP robię dobrze, dwa, że nie widziałem szans na przekonanie kogoś, kto nie używa argumentów. Bo skoro WOŚP się coś udało i udaje rok w rok, to na pewno na lewo.

Szczerze? Nie emocjonowałem się Wielką Orkiestrą przez jej 20 lat działalności specjalnie bardziej niż inni. Nie łaziłem z puszką, ale wkładałem do niej pieniądze i przyklejałem gdzieś serce. Nie śledziłem z zapartym tchem krzykliwych relacji w TV, ale cieszyłem się, kiedy zagraniczne media podawały informacje o jej fenomenie. Nie nawoływałem znajomych na Facebooku, żeby zbierali i dawali na WOŚP, ale dobrze się czułem, kiedy w każdym kolejnym styczniu okazywało się, że znów został pobity niebotyczny rekord.

Wiele zmieniło się w 2006 r., wszystko zmieniło się w roku 2012. Urodziła się Hania i w pierwszych godzinach życia przeszła badania, które szpital mógł przeprowadzić dzięki programowi sfinansowanemu przez WOŚP (słuch). Ma gdzieś chyba do dziś nawet stosowną książeczkę z serduszkiem. Leżała też w inkubatorze naświetlającym, bo miała po urodzeniu żółtaczkę. Nie muszę pisać, że i na tym sprzęcie był znak Orkiestry. Jej siostra zaś była diagnozowana sprzętem z WOŚP po wykryciu u niej anemii krwi.
Czy jestem głupi i nie zdaję sobie sprawy, że inne sprzęty też przez kogoś zostały sfinansowane? Ależ oczywiście, że zostały. Ale w szpitalu były też te Orkiestry. Pierwszy raz namacalnie zrozumiałem, że nie wpłacam pieniędzy na hasła i programy, na jakieś tam dzieci, czy na jakieś ratowanie noworodków, czy jakieś ratownictwo medyczne. Tylko na pomoc dla konkretnych małych ludzi.

Nie, nie ruszyłem w miasto zbierać na WOŚP. Po prostu cieszyłem się, że istnieje w tym kraju taka akcja, i że dzięki niej tak wiele można zrobić. Że co do formy jest wyjątkowa, choć na pewno nie jest jedyną, i że to bardzo dobrze i niech gra do końca świata i jeden dzień dłużej.
W 2012 roku zmieniło się więcej, jeśli nie powinienem napisać, że wszystko. U mojej Hani wykryto raka. 13 cm guza od główki do połowy wtedy małych pięcioletnich pleców. Przeszła do dziś, przez niecałe trzy lata, operację wstawienia zastawki, częściowego usunięcia guza z rdzenia kręgowego, wszczepienia jednego, a potem drugiego pręta stabilizującego jej rozwalony przez nowotwór kręgosłup, OPERACJĘ WSZYCIA PORTU ORAZ DRENOWANIA PIERSIOWEGO ODCINKA KRĘGOSŁUPA. W sumie 15 operacji. Nie chodzi samodzielnie z powodu paraliżu nóg, KTÓRY POGŁĘBIŁ SIĘ WE WRZEŚNIU 2015 R. Dzięki rehabilitacji odrzuciła niemal całkiem wózek, TERAZ ZNÓW WALCZY BY Z NIEGO ZSIĄŚĆ. Żyje, bo nowotwór nie jest na szczęście najzłośliwszym. Ale jest pod stałą opieką onkologii CZD, neurochirurgii CZD i oddziału chirurgii kręgosłupa Instytutu Matki i Dziecka. W MARCU 2015 ROKU OKAZAŁO SIĘ, ŻE nowotwór znacznie DRGNĄŁ. OD TEGO CZASU MIAŁA 37 DAWEK CHEMIOTERAPII, WŁAŚNIE CZEKAMY NA WYNIKI KOLEJNEGO REZONANSU, PO NIM DECYDUJEMY CO DALEJ Z LECZENIEM I CZY ROBIĆ KOLEJNĄ OPERACJĘ, TYM RAZEM DRENOWANIA DOLNEGO ODCINKA KRĘGOSŁUPA.

Chcę Wam opowiedzieć jedną tylko historię, która być może komuś pozwoli zrozumieć, dlaczego z tak wielką wściekłością i cholernym smutkiem odbieram ataki na WOŚP i nie tylko na WOŚP. Byłoby ich więcej, mógłbym - kiedyś nawet o tym wspominałem w tym miejscu - tworzyć fotobloga, na którym publikowałbym dziesiątki zdjęć sprzętów medycznych, które badają i leczą Hanię, a zostały zakupione ze środków zebranych przez WOŚP. Ale nie wpadłem na to wcześniej. Tuba rezonansu, sprzęt do badania ciśnienia dna oka etc. Więc zamiast tego opiszę tylko jedną konkretną sytuację.

Był marzec 2012. Końcówka. Hania już z zastawką w głowie wróciła do szpitala na operację usunięcia nowotworu. Nie wiedzieliśmy wtedy jakiego, bo lekarze nie ryzykowali pobrania wycinka z rdzenia kręgowego. Wiedzieliśmy, że w najlepszym wypadku Hania operację przeżyje, ale będzie dotkliwie sparaliżowana. Najpewniej nie będzie mogła chodzić. W najgorszym - nie przeżyje, lub paraliż dotknie też takich narządów jak oddechowe, więc zostanie rośliną.
Żyłem wtedy jak topielec, nieświadomy świata zewnętrznego, coraz bardziej tracący przytomność. Nie pamiętam jak decyzje były podejmowane, czy były poprzedzone jakimiś sensownymi rozmowami. Pamiętam, że wyboru nie było - brak zgody na operację oznaczał, że śledzę konanie dziecka na żywo. Jej ciało coraz bardziej było przygięte, nowotwór napierał.

Przed operacją Hania miała badania. Nie wiem już dziś jak je fachowo zwą, wiem, że sprzęt pozwalał na ocenę w różnych punktach jej ciała czegoś, co chyba kolokwialnie pacjenci nazywają "potencjałami". Potem, w trakcie operacji, potencjały w tych punktach są mierzone non-stop. I jeśli się zmieniają, spadają, to oznacza, że w wyniku działań operacyjnych postępuje paraliż. Osoba, która prowadziła mnie z Hanią na badanie wprost powiedziała, że to wyjątkowa sytuacja, bo nigdzie w Polsce (dziś może jest inaczej), nie ma takiej aparatury, więc dobrze, że nie szukaliśmy szans na przeniesienie operacji do innego szpitala.

Wiele miesięcy później dostałem historię choroby Hani z opisem trwającej 8 godzin operacji. Opisywał jeden z trzech lekarzy, najlepszy z najlepszych na oddziale, którzy moją córkę otwierali. Cytowałem już to w innym miejscu, ale ponownie przytoczę zgodnie z oryginałem:

"[...] otwarto kanał kręgowy [...] rdzeń pogrubiały wyraźnie z naciekami guza. [...] po otwarciu szczeliny tylnej rdzenia dotarto do masy nowotworu. [...] przystąpiono do usuwania guza przy pomocy aspiratora ultradźwiękowego [...] po oczyszczeniu całości jamy w obszarze C5 próbowano usuwać zmiany związane z naciekami... [...] jednak próby prowadziły do całkowitego zaniku potencjału i konieczności odczekania, aż potencjał pojawi się ponownie. W związku z powyższymi zaburzeniami [...] zabieg zakończono, traktując usunięcie jako częściowe [...]. 

Tak, sprzęt, który ratuje życie dzieciom i pozwala wybitnym lekarzom podejmować w stanie skrajnie stresującym dobre decyzje pochodzi ze zbiórki WOŚP. Dzięki niemu i wielu innym moje dziecko żyje. Nowotwór nadal ma KILKANAŚCIE CENTYMETRÓW, ale WIERZĘ, ŻE nie zagraża jej życiu, a paraliż dzięki ćwiczeniom i jej determinacji SIĘ COFNIE. Chodzi do szkoły. DOSTAŁEM W NOCY JEJ PROPONOWANĄ OCENĘ ZA I SEMESTR 3 KLASY. JEST BARDZO DOBRA. "DZIELNIE ZNOSI OGRANICZENIA RUCHOWE"

Dlatego tak skrajnie wkurza mnie dziś nagonka na WOŚP, dlatego tak bardzo bym chciał, aby dzieci największych jej krytyków, kiedy coś im się stanie (OBY NIGDY) zostały uratowane przez lekarzy, którzy nie pozbawią ich szansy diagnozowania sprzętem Orkiestry.

Ojca Raj

Hania jest podopieczną Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą. Link tutaj.

BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660
z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

poniedziałek, 04 stycznia 2016, bartosz.raj

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2016/01/05 07:43:34
Mnie wkurza fanatyzm. Na Fb widzialam juz kilkakrornie porownania WOŚP z Caritasem, gdzie oczywiscie Caritas to jakas tragedia a WOŚP jest doskonaly. Drazni mnie tez, ze przed WSOP bardzo trudno uciec, przynajmniej w Warszawie. W dzien kwesty na 300 metrach 17 osob z puszkami.

To co zbierze WOSP to bardzo drobna czesc budgetu preznaczonego na sluzbe zdrowia. Tak czy inaczej bardzo potrzebna. I tak jak piszesz: WOSP powinna byc, tak jak inne fundacje, kontrolowana. A my, powinnismy byc wdzieczni za jej prace. Jesli nam sie nie podoba zawsze mozemy wrzucic swoja zlotowke do innej puszki. Panu Owsiakowi, niezaleznie od tego jakie czerpie z tego korzysci on i jego rodzina, nalezy sie wielki szacunek.
-
Gość: raj, *.agora.pl
2016/01/05 10:58:45
częściej widzę porównania, że caritas zebrał x, a Owsiak x dzielone przez 10, ale więcej o tym krzyczy. Każde takie porównanie jest krzywdzące, bo skoro dzieciom.pl zebrało to co Owsiak dzielone na 100, tzn że są nieprzydatni?
-
Gość: zanim, *.inetmediagroup.pl
2016/01/05 11:33:10
No tak. Skaczący w czerwonych onucach facet z czerwonymi okularowymi oprawkami - wydaje się być dla wielu śmiesznym pajacem. Tak....nie powiem - czasem się pośmiałam z formy tejże imprezy, totalnego prowizorycznego chaosu- tak ze 20 lat temu, choć zawsze - nieodmiennie uznawałam, że zawsze trzeba dzieciom pomagać. W momencie, kiedy u mojej latorosli zaczął krzyczeć nam po oczach Jej niedosłuch - kiedy weszła w głęboką diagnostykę - tu, na miejscu, potem w Warszawie(oddz.Kajetany), niemal każdy sprzęt - był z serduszkiem orkiestry. Nie miałam okazji poznać osobiście p.Owsiaka. Ale w pas bym mu się ukłoniła za to, co robi. Niech będzie pajacem ganiającym w czerwonych spodniach - jak wielu go postrzega, niech skacze po stołach, używa wulgaryzmów i cokolwiek...niech będzie oszołomem. Ale jest WIELKI. Po Internecie - skoro juz o tym nośniku informacji wszelakiej jest mowa - krązy jeszcze taki demotywator, gdzie widnieje oświadczenie do podpisania przez orkiestrowych oponentów - niech się podpiszą ci, którzy Orkiestrę uważają za chłam wszelkiego znaczenia - że w razie W nie godzą się na leczenie sprzętem zakupionym przez Fundację Owsiaka. Ciekawa jestem bardzo - iluż z tych wielkich marudów by cos takiego podpisało..... Pozdrawiam.
-
Gość: , 109.77.31.*
2016/01/05 11:53:46
Podpisuje sie pod tym wpisem oraz... moim skromnym zdaniem mamy wolna wole i nikt nas nie zmusz zeby wrzucic pieniazki do puszki tylko robimy to, bo sami tego chcemy. A ze ludzi ktorzy chca pomoc jest wiele to chwala za to...! I wiekszosc ktora pomaga nie mysli, ze wrzuca dla Owsiaka ale dla dzieci ktorym potrzebna jest pomoc. Zdrowia dla Hani i Happy Birthday dla Majki!!!
-
Gość: Anna, *.dynamic.chello.pl
2016/01/07 20:08:21
Panie Bartoszu,
Jak tam Hania po ostatnim rezonansie? Wyniki dobre? Trzymam kciuki zeby gad sie zmniejszal i dal w koncu Hani swiety spokoj! Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkiego dobrego :)
-
Gość: raj, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2016/01/07 22:30:14
wyjątkowo nie dociekałem wyników rezonansu zaraz po badaniu 31.12. Po ostatnich przykładach, kiedy interpretacja wyników zajmowała nie dzień, ale czasem tydzień, postanowiłem, że spokojnie do 8.01 poczekam.
Nie było telefonu z CZD, że jezu, gwałtu, trzeba lecieć, operować. Uff.. Hania czuje się świetnie, jej forma jest olimpijska, nogi - co mówią inni, bo ja wciąż ją obserwujący postępy widzę niewielkie - dużo lepiej. Mam nadzieję, że wyniki pokażą na obu frontach (rak, nacisk na rdzeń) poprawę, a jeśli nie - będziemy działać. Najgorsze co może się wydarzyć, to interpretacja wyniku nie pokazująca rozwiązania (np. wskazująca jasno, że trzeba robić operację). Jesteśmy gotowi, Hania też. Spokojna. Ja dzięki niej też.
-
Gość: Anna, *.dynamic.chello.pl
2016/01/07 23:17:14
Panie Bartoszu,
Dziekuje, ze Pan napisal bo przyznam ze od kilku dni sprawdzam po -nascie (czasem -dziesiat) razy dziennie, czy sa jakies wiesci. Ciesze sie niezmiernie, ze nie bylo naglego telefonu zrywajcego na nogi - to na pewno dobry znac, pierwszy plotek za Wami. Co bedzie dalej - to jak Pan pisze, czas pokaze, ale ja wierze (i wiem!) ze kto jak kto ale Hania sobie z wszystkim poradzi - nad wiek dojrzala, ponadprzecietnie dzielna Dziewczynka. A jeszcze z takim zespolem jakim jest cala Rodzina - to co by nie bylo, bedzie dobrze. Trzymam nieustannie kciuki, mysle i wspieram. Pozdrawiam serdecznie :)
-
Gość: Ola, *.multi-net.eu
2016/01/08 11:12:13
Raju czy ja coś przegapiłam ? Jak rezonans ?