Co należy zrobić po upadku? To co robią dzieci: PODNIEŚĆ SIĘ
Blog > Komentarze do wpisu

Raport z frontu, czyli dlaczego zostaliśmy w szpitalu dzień dłużej

Znacie mnie, więc wiecie, że lubię a czasem nawet domagam się, żeby informacje szczególnie te dobre były zamieszczane od razu w pierwszym zdaniu, nim zdążę się zdenerwować, zatem nie kończąc tego pierwszego zdania spieszę donieść, że jest wszystko OK. Po równo dwóch dobach od operacji Hanuta wygląda jak na załączonym obrazku, od rana nie skarżyła się na ból czegokolwiek, rana wygląda wyśmienicie, bo zmieniany był dziś opatrunek, nie ma gorączki, wyspała się, ma co oczywiste doskonały humor, pyskuje i dokazuje oraz rządzi, ale co najważniejsze to chodzi już i siada w gorsecie oraz ma apetyt (dwa kotleciki kurczakowe z makaronem i pomidorem.

IMAG0882

Problemy? Zawsze są jakieś problemy, ale nazwijmy je raczej niedogodnościami, choć przynajmniej w przypadku jednego z kłopotów raczej niedogodnością nazwać tego nie mogę, prędzej wymuszoną labą. Pierwszy mianowicie to wspomniany tu już gorset, który jeszcze przed operacją wydłużania i poprawiania prętów stabilizujących kręgosłup nadawał się do przeniesienia na stanowisko sztywniaka rezerwowego, do kąpieli i basenu jeno. Teraz wyraźnie widać, że jest za mały i niedopasowany. Swoją drogą ciekawe o ile cm się wydłużyła. Natomiast 3 czerwca mamy już wizytę na miarę kolejnego nowego sztywniaka, Hanka nie lubi wyciągania brody, ale przeżyje i na lato będzie miała zupełnie nową kreację.

Drugi kłopot jest nieco istotniejszy. Wyniki krwi. Zjechałem z V piętra do piwnicy oddziału chemioterapii dziennej, żeby porozmawiać czy i jak przeprowadzić procedurę kolejnej dawki winblastyny, bo okazuje się, że to nie jest tak banalnie proste, że ktoś przyjdzie ze strzykawką. Procedury nakazują najpierw wypisać się z oddziału neurochirurgii a dopiero potem pójść na oddział dzienny i nie można tego zrobić... tego samego dnia. Więc myślałem, że pokombinujemy coś z wypisem, ale nie ma potrzeby, bo pani onkolog sprawdziła poniedziałkowe wyniki krwi i z 4600 leukocytów w piątek pozostało tylko wspomnienie. 2500. Gorzej też hemoglobina i płytki krwi.

Może to efekt chemii (bo Hania odbudowywała się trzy dni a nie tydzień do kolejnego pobrania krwi jak zwykle), ale zabieg na pewno nie pomógłby z powrotem do lepszych statystyk, zatem 12 dawka chemii została przełożona na kolejny piątek 5 czerwca. I dobrze. Dlatego może trochę wzbranialiśmy się przed wyjściem dziś do domu, wolimy jutro. Także dlatego, że środa to nie był taki luźny dzień bez bólu, który wskazywałby na szybkie opuszczenie przybytku szpitalnego, a czwartek już takim bezproblemowym dniem jest. Do zobaczenia z domu.

HANIA JEST PODOPIECZNĄ FUNDACJI DZIECIOM ZDĄŻYĆ Z POMOCĄ (link)

Dziękujemy wszystkim za przekazanie 1 % dla Hani!!!

Inne wpłaty dla Hani
BPH S.A. 61 1060 0076 0000 3310 0018 2660

z dopiskiem: 18757 Raj Hanna - darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Bardzo dziękujemy!

czwartek, 28 maja 2015, bartosz.raj

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/05/28 19:19:42
dzieki za raport, bo juz sie zaczynalam martwic. dobrze, ze OK!
-
Gość: mama3, *.dynamic.chello.pl
2015/05/31 22:59:42
I co? I co? Jak Hania? Gryze palce z niepokoju i czekam na wiesci.